Andrzej Lepper Samoobrona RP powiat łódzki

Walczmy!
A kto nie chce walczyć.....
...Niech idzie, niech żyje,
Niech sobie powróz okręci o szyję,
Niech jak pies głodny czołga się bez końca
za pańską nogą, która go potrąca...
Łódź
Błogosławieni, którzy cierpią
prześladowanie dla sprawiedliwości,
(Mt 5,10-12)
 
 
       


Kontakt
Samoobrona
Łódź
ul. Próchnika 1 lokal 314
tel.biurowy 721 668 922
Biuro czynne
pon - pt od 14,00 - 16,00
e-mail: lodz.samoobrona@vp.pl
 

Zapraszamy
na spotkania w
pierwszy poniedziałek
miesiąca o godz.1800 - 1845

 

 

Przewodniczący Partii
Samoobrona
Andrzej Prochoń
Andrzej Prochoń
tel 721 296 738


koordynator woj. ds ZZR
Członek Rady Krajowej
Partii Samoobrona
Marek Wojtera
Marek Wojtera
tel. 601 23 51 71

 


Członek Rady Krajowej
Partii Samoobrona
Wiceprzewodniczący Partii i ZZR Samobrona
pow. łódzki
Krzysztof Łysyganicz
Krzysztof Łysyganicz

pomoc techniczna
Ryszard Herbrich

Porady
udzielają co czwartek o
godz.1600 - 1700

Sikorski Władysław po tel. uzgodnieniusprawy mieszkaniowe, lokalowe, samowole budowlane, odszkodowania, ubezpieczenia


 

 

Od 1.08.2005r. odwiedziło
nas już

gości



Darmowe Liczniki dla Twoich stron! WWW.LICZ.PL

SAMOOBRONA RP Łódź
Dodaj do ulubionych !
 




Bezpłatne porady prawne
dla członków "Samoobrony"



ostatnia aktualizacja: 15.V.2012
 

 
 




14.5.2012
Krzysztof Łysyganicz

O ś w i a d c z e n i e




O ś w i a d c z e n i e

Walka klas - czyli z kapitalizmem czas kończyć

To co uchwalił Sejm - to czyn zbrodniczy na tych, którzy tworzą dochód narodowy. Czyli klasie pracującej. To nie ważne, że przedłużony czas pracy, dotyczy młodych pokoleń. Świadomość czynionego zła, zmusza ludzi ciężkiej pracy do walki.

Niech Ci, co troskają się i mają świadomość draństwa, dołączą do tych, co już walczą, tylko w masie i jedności siła.

Wiosna Wasza - jesień nasza

Po komunizmie, kapitalizm jest najbardziej nieludzkim systemem - wydaniu polskim.
Jest to siła uśmiercająca - która niszczy godność i przyrodzoną wolność człowieka.
Prawdziwa ideologia panujących to oszustwo i kłamstwo - ale prawda i wiara zwycięży.
Za ludźmi pracy i przeciw wyzyskowi już w 1891 roku, opowiedział się Papież Leon XIII w encyklice "Rerum Novarum". Ten fakt mocno akcentował nasz Papież. O godność i bezpieczne polskie, ludzkie życie walczył Andrzej Lepper.

I niech się stanie

w imieniu partii Samoobrona w Łodzi

Krzysztof Łysyganicz





Drodzy czytelnicy naszej łódzkiej www. Już w 1891 roku , Papież Leon XIII wskazywał jak drapieżny jest nowo - powstający kapitalizm. Ten fakt potwierdzili inni ojcowie kościoła w swoich Encyklikach. Opracowanie trzeciej drogi, o czym mówił Andrzej Lepper będzie nie tylko świadectwem zmian, ale drogą do doskonalenia społecznych kontaktów.
Poniżej drukujemy tekst wraz z wprowadzeniem.

Krzysztof Łysyganicz

Zamiast wstępu - informacja tematyczna z Wikipedii

Rerum novarum uważana jest za cezurę w rzymskokatolickiej nauce społecznej. Powyższe stwierdzenie odnosi się przede wszystkim do novum encykliki w jej historycznym uwarunkowaniu. Encyklika była reakcją Kościoła Rzymskiego na rosnące wpływy ruchów socjalistycznych i komunistycznych wśród katolickich robotników. Ogłaszając 15 maja 1891 roku encyklikę Rerum novarum papież Leon XIII zyskał sobie przydomek "papieża robotników." Encyklika opowiedziała się za chrześcijańską polityką społeczną, przy jednoczesnym odrzuceniu socjalizmu w wydaniu marksistowskim i ślepego kapitalizmu. Głównym wątkiem encykliki było przekonanie, że ani Kościół, ani państwo nie są w stanie samodzielnie rozwiązać trudności społecznych. Obydwa organizmy muszą ze sobą współpracować dla wspólnego dobra. Według Leona XIII zadaniem Kościoła jest wspieranie dzieła pojednania między pracodawcami i pracownikami poprzez nieustanne przypominanie praw i obowiązków wszystkich zainteresowanych.

Według Rerum novarum obowiązkiem państwa jest ochrona pracownika poprzez zapewnienie mu niedzielnego odpoczynku, minimalnej płacy, a także trwałości zatrudnienia. Dokument papieski poruszył także kwestię katolickich związków pracowniczych, podkreślił znaczenie własności prywatnej i jako "magna carta" katolickiej etyki społecznej ukonstytuował się jako chrześcijańska alternatywa między "bezbożnym socjalizmem" a "krwiożerczym liberalizmem." Rerum novarum piętnuje niepohamowany pęd za zyskiem kosztem innych, potępia wszelkie przejawy gospodarczego imperializmu, ale jednocześnie ostrzega katolików przed pozornymi podobieństwami między chrześcijaństwem, a tzw. socjalizmem.

Rerum novarum podkreśla, że socjalizm jako nauka i fenomen historycznych procesów nie jest zgodny z "prawdami wiary Kościoła katolickiego." Wynika z tego żelazna reguła, że dobry katolik nie może być jednocześnie prawdziwym socjalistą. Leon XIII z wielkim zapałem zwraca się przeciwko socjalistycznemu formowaniu nowego człowieka, ostrzegając, że ojcem takiego socjalizmu kulturowego jest niepohamowany liberalizm, który prowadzi nieuchronnie do utraty wiary. Społeczna odnowa jest w myśl Rerum novarum możliwa jedynie poprzez moralną odnowę, a ta z kolei zakłada powrót do Ewangelii. Ironią historii jest fakt, że dzisiaj szerokie spektrum polityczne odnajduje w Rerum novarum "moralne uzasadnienie" własnego programu politycznego. Do wizji Leona XIII przyznają się tradycyjnie nie tylko politycy chadecji, lecz także socjaldemokraci, a nawet liberałowie.

Ciekawym elementem Rerum novarum było wskazanie na konieczność wprowadzenia ulepszeń w kształceniu przyszłych duchownych, którzy powinni być zapoznawani z zagadnieniami problematyki społecznej. Stopniowa afirmacja encykliki Rerum novarum powodowała zadziwiające zmiany w myśleniu Kościoła rzymskokatolickiego o jednostce. I tak z okazji 50-lecia Rerum novarum papież Pius XII powiedział w przemówieniu radiowym w Święto Zesłania Ducha Świętego (1 maja 1941), że ludzka godność osobista musi być chroniona.

Gdy porównamy słynną encyklikę papieża Grzegorza XVI Mirari vos z 15 sierpnia 1832 roku, a także Quanta cura (1864) Piusa IX, oraz Immortale dei (1885) "papieża robotników" z soborową deklaracją Nostra aetate (1965), to natychmiast dostrzeżemy radykalną zmianę w oficjalnym nauczaniu Kościoła rzymskokatolickiego, która po latach mogła zaowocować jednoznacznym opowiedzeniem się za wolnością sumienia podczas Soboru Watykańskiego II.

Encyklika Rerum novarum została przyjęta w Kościele rzymskokatolickim z euforią. O ponadczasowości dokumentu przekonywali kolejni papieże. Z okazji 40-lecia Rerum novarum papież Pius XI przypomniał w encyklice Quadragesimo anno z 15 maja 1931 roku o aktualności Rerum novarum, przestrzegając wiernych przed niebezpieczeństwem marksistowskiego socjalizmu. W 1991 w setną rocznicę wydania Rerum novarum jej aktualność po raz kolejny potwierdził papież Jan Paweł II w encyklice Centesimus annus.

LEON XIII RERUM NOVARUM
( Łac Rzeczy nowych )
Encyklika Ojca Świętego Leona XIII o kwestii robotniczej
Czcigodnym Braciom Patriarchom, Prymasom,
Arcybiskupom i Biskupom świata katolickiego
zostającym w łączności ze Stolicą Apostolską.
WSTĘP
 1.  Raz zbudzona żądza nowości, która już od dawna wstrząsa społeczeństwami, musiała w końcu swą chęć zmian przenieść z dziedziny polityki na sąsiednie pole gospodarstwa społecznego. A nowe postępy w przemyśle i nowe metody produkcji, zmiana stosunków między przedsiębiorcami a pracownikami najemnymi, napływ bogactw do rąk niewielu przy równoczesnym zubożeniu mas, wzrost zaufania pracowników we własne siły i łączność między nimi, nade wszystko zaś pogorszenie się obyczajów, sprawiły, że walka (społeczna) zawrzała. Jak zaś bardzo wielkie wchodzą tu w grę wartości, świadczy fakt, iż walka ta wszystkie umysły trzyma w trwożnym oczekiwaniu przyszłości; pochłania geniusz mędrców, roztropność ludzi doświadczonych, zgromadzenia ludu, przenikliwość prawodawców, narady panujących, tak że już nie ma sprawy, która by gwałtowniej zajmowała ducha ludzkiego. Dlatego, mając na względzie sprawę Kościoła i dobro powszechne, Czcigodni Bracia, i idąc za przyjętym przez Nas zwyczajem, wydawszy Listy poświęcone władzy politycznej, wolności ludzkiej, chrześcijańskiemu ustrojowi państwowemu i innym tego rodzaju zagadnieniom, a stosowne naszym zdaniem do odparcia fałszywych poglądów, uznaliśmy podobne wystąpienie w sprawie robotniczej za właściwe. Nieraz już wprawdzie dotykaliśmy tego przedmiotu przygodnie, w niniejszym jednak piśmie wzięliśmy sobie sumienne zbadanie całej sprawy za obowiązek urzędu apostolskiego, a to w tym celu, ażeby ustalić zasady jej rozwiązania na podstawie prawdy i sprawiedliwości.
Sprawa jest trudna do załatwienia i niejedno mieści w sobie niebezpieczeństwo. Trudno jest bowiem wymierzyć prawa i obowiązki, którymi powinni być związani bogaci i proletariusze, ci, którzy mienie, i ci, którzy pracę przynoszą. Z drugiej strony rzecz jest niebezpieczna, ponieważ chytrzy wichrzyciele wypaczają jej sens i wyzyskują do wzniecania rozruchów masowych.
 2.  Mimo to jednak jasno widzimy i wszyscy się na to godzą, że należy szybko i skutecznie przyjść z pomocą ludziom z warstw najniższych, ponieważ olbrzymia ich część znajduje się w stanie niezasłużonej, a okropnej niedoli. W ostatnim wieku zniszczono stare stowarzyszenia rękodzielników, nie dając im w zamian żadnej ochrony; urządzenia i prawa państwowe pozbawiono tradycyjnego wpływu religii; i tak robotnicy osamotnieni i bezbronni ujrzeli się z czasem wydanymi na łup nieludzkości panów i nieokiełzanej chciwości współzawodników. Zło powiększyła jeszcze lichwa żarłoczna, którą, aczkolwiek Kościół już nieraz potępił w przeszłości, ludzie jednak chciwi i żądni zysku uprawiają w nowej postaci; dodać jeszcze
I. ROZWIĄZANIE FAŁSZYWE: SOCJALIZM
 3.  Socjaliści, wznieciwszy zazdrość (ubogich do bogatych) mniemają, że dla usunięcia przepaści między nimi znieść trzeba prywatną własność, a zastąpić ją wspólnym wszystkim posiadaniem dóbr materialnych, i to w ten sposób, żeby nimi zarządzali bądź naczelnicy gmin, bądź kierownicy państw. Przez tę przemianę posiadania prywatnego na wspólne zapewniającą, jak sądzą, równy podział rzeczy i korzyści, spodziewają się socjaliści uleczyć obecne zło. To jednak nie rozwiąże trudności, a samej klasie robotników przyniesie w rezultacie szkodę. Jest ponadto ten pogląd niesprawiedliwym; zadaje bowiem gwałt prawnym właścicielom, psuje ustrój państwa i do głębi wzburza społeczeństwo.
Własność wspólna szkodliwa dla robotnika
 4.  Rzeczywiście bowiem - łatwo to sprawdzić - wewnętrzną pobudkę pracy, której się podejmują wszyscy zajęci produkcją przynoszącą zysk, i celem, ku któremu bezpośrednio zmierza pracownik, jest zdobycie dobra materialnego i posiadania go wyłącznie jako swoje i własne. Kiedy pracownik wypożycza komuś siły lub swoje zdolności, to pożycza je w tym celu, ażeby uzyskać środki potrzebne do życia i do odpowiedniego utrzymania; przez pracę zatem chce posiąść prawdziwe i doskonałe prawo nie tylko do zapłaty, ale i do użycia jej według uznania.
Jeśli więc ktoś, ograniczywszy swe wydatki, poczynił oszczędności i chcąc zabezpieczyć te oszczędności nabył ziemię, wówczas ta ziemia nie jest czym innym jak zapłatą za pracę, tylko w nowej postaci, i dlatego tak nabyta ziemia pozostać winna w jego mocy, jak zapracowana przez niego zapłata. Na tym właśnie polega prawo własności ruchomej i nieruchomej.
Zmiana zatem posiadania z prywatnego na wspólne, do której dążą socjaliści, pogorszyłaby warunki życia wszystkich pracowników, pobierających płacę, ponieważ odebrałaby im swobodę używania płacy na cele dowolne, i tym samym także nadzieję i możność pomnożenia majątku rodzinnego i polepszenia losu.
Własność wspólna sprzeciwia się prawu natury
Ponadto, co jeszcze ważniejsze, zalecają w ten sposób socjaliści środek sprzeciwiający się jaskrawo sprawiedliwości; prywatne bowiem posiadanie dóbr materialnych na własność jest naturalnym prawem człowieka.
 5.  Tutaj, w tym względzie, istnieje zasadnicza różnica między człowiekiem a światem zwierzęcym. Zwierzęta nie kierują same sobą; kieruje i rządzi nimi podwójny instynkt naturalny, który z jednej strony chroni ich zdolność działania i troszczy się o celowe używanie sit, z drugiej zaś pobudza do poszczególnych czynności i kieruje nimi. Jeden instynkt skłania je do utrzymania i obrony życia, drugi zaś do zachowania gatunku. I jeden i drugi cel osiągają zwierzęta bez trudności, używając rzeczy obecnych i zostawionych im do spożycia. Lecz tu jest dla nich granica, której nigdy przekroczyć nie mogą, ponieważ rządzą nimi zmysły i rzeczy przez zmysły odczuwane. - Zupełnie inna jest ludzka natura. Ma człowiek naprzód całą i pełną siłę natury zmysłowej i dlatego nie mniej niż wszelka istota zmysłowa posiada przyrodzoną dążność do używania dóbr materialnych. Lecz natura zmysłowa, choć ją posiada człowiek w całej pełni, nie wyczerpuje jeszcze natury ludzkiej i owszem jest nawet niższa od niej i przeznaczona do ulegania i słuchania. Tym, co nas wynosi w świecie stworzenia i uszlachetnia, tym, co człowieka człowiekiem czyni, i co go gatunkowo wyróżnia od zwierząt, jest zdolność myślenia, czyli rozum. Z tego też powodu, że człowiek w przeciwieństwie do zwierzęcia ma rozum, trzeba, by człowiek miał nie tak jak zwierzę zostawione sobie do bezpośredniego spożycia dobra, ale żeby miał dobra do stałego i trwałego posiadania; nie tylko więc te, które przez użycie niszczeją, ale także te, które mimo używania pozostają.
 6.  Jaśniej jeszcze ta prawda występuje, gdy się głębiej bada naturę Ludzką. Rozumem swoim ogarnia człowiek niezliczoną moc rzeczy, z teraźniejszością łączy i kojarzy przyszłość, jest panem swych czynności, i w ten sposób żyjąc poddany prawu wiecznemu i władzy troszczącego się o wszystko Boga, sam dla siebie dzięki rozumowi, jest rządcą i opatrznością. Ma też możność wybierać sobie to, co uważa za szczególnie odpowiednie do zaspokojenia potrzeb nie tylko w teraźniejszości, lecz i na przyszłość. Z tego wynika, że winien mieć władzę nie tylko nad owocami ziemi, lecz i nad samą ziemią, która ma mu dostarczyć dóbr doczesnych w przyszłości. Potrzeby ludzkie wracają stale i, dziś zaspokojone, jutro nowe stawiają żądania. Aby więc zapewnić człowiekowi stałą możność zaspokajania potrzeb, musiała natura dać człowiekowi dobra materialne do stałego i trwałego użycia. Tej zaś trwałości żadna rzecz nie potrafi zapewnić, jak tylko ziemia ze swoją hojnością. I nie ma podstaw do wysuwania opatrzności państwowej na usprawiedliwienie własności wspólnej; człowiek bowiem starszy jest, niźli państwo, a prawo do życia i do troski o ciało otrzymał jeszcze, zanim jakiekolwiek powstało państwo.
 7.  Nie można także prywatnemu posiadaniu przeciwstawiać prawdy, że Bóg całemu rodzajowi ludzkiemu dał ziemię do używania i do wykorzystywania. Jeśli się bowiem mówi, że Bóg dał ziemię całemu rodzajowi ludzkiemu, to nie należy tego rozumieć w ten sposób, jakoby Bóg chciał, by wszyscy ludzie razem i bez różnicy byli jej właścicielami, ale znaczy to, że nikomu nie wyznaczył części do posiadania, określenie zaś własności poszczególnych jednostek zostawił przemyślności ludzi i urządzeniom narodów. Zresztą, jakkolwiek podzielona między prywatne osoby ziemia, nie przestaje służyć wspólnemu użytkowi wszystkich; nie ma bowiem takiego człowieka, który by nie żył z płodów roli. Kto nie posiada własności żadnej, brak ten wyrównuje pracą, tak że słusznie można powiedzieć, iż powszechnym sposobem zdobywania środków do życia i utrzymania jest praca, czy to na własnej rozwijana ziemi, czy w jakimś rzemiośle, które daje zapłatę, pochodzącą ostatecznie z owoców ziemi i zdolną do wymiany na owoce ziemi. I to również dowodzi, że prywatny sposób posiadania odpowiada naturze. Tych bowiem dóbr, których potrzeba do utrzymania a szczególnie do udoskonalenia życia, ziemia dostarcza wprawdzie w obfitości; nie mogłaby ich jednak dostarczyć bez uprawy i bez opieki ludzkiej. Przygotowując sobie dobra naturalne przy pomocy przemyślności rozumu i przy pomocy sił cielesnych, przyswaja sobie tym samym człowiek tę część przyrody, którą sam uprawił i na której jak gdyby kształt swej osobowości wyciśnięty zostawił; skutkiem tego najzupełniej jest słusznym, by tę część przyrody posiadał jako własną i by nikomu nie było wolno naruszać jego do niej prawa.
 8.  Argumenty te tak taką mają siłę, że musimy, jak je odrzucać mogą niektórzy zwolennicy przeżytych poglądów, którzy przyznają wprawdzie prywatnemu człowiekowi prawo używania ziemi i różnych jej owoców, odmawiają mu jednak prawa posiadania na własność ziemi, którą zabudował lub gruntu, który uprawił. Nie widzą, że odmawiając mu tego prawa, pozbawiają go praw nabytych pracą. Rola bowiem poddana rękom i pracy rolnika zupełnie zmienia swoją postać; z leśnego karczowiska zmienia się w żyzną, z nieurodzajnej w urodzajną. I to, w czym się stała lepszą, tak tkwi w ziemi i tak się z nią łączy, że się nie da od niej w żaden sposób oddzielić. Czyżby sprawiedliwym było, żeby ktoś zawładnął i użytkował ziemię, którą inny zrosił swoim potem? Jak skutek należy do przyczyny, tak owoc pracy do pracownika winien należeć. Dlatego ludzkość, nie dając się poruszyć przeciwnym poglądom małej grupy ludzi, a badając uważnie naturę ludzką, w jej prawie znajduje uzasadnienie podziału dóbr materialnych i podstawę prywatnej własności, którą obyczaj wieków uświęcił jako instytucję najlepiej odpowiadającą naturze ludzkiej i zgodnemu i pokojowemu pożyciu ludzi. Także ustawy państwowe, czerpiące, o ile są sprawiedliwe, swoją siłę z prawa natury, potwierdzają to prawo, o którym mówimy, i jeszcze chronią je przy pomocy siły państwowej. Uświęciła je wreszcie powaga Boskiego prawa, zakazująca nawet pożądania cudzego dobra. Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego, ani domu, ani roli, ani służebnicy, ani wołu, ani osła i wszystkich rzeczy, które jego są (Pwt 5,21).
Własność wspólna zagraża rodzinie
 9.  Prawo to, wrodzone każdemu człowiekowi wziętemu pojedynczo, wydaje się jeszcze ważniejsze, kiedy się je rozważa na tle obowiązków wynikających z życia rodzinnego. Nie ulega wątpliwości, że, jeśli chodzi o wybór rodzaju życia, to w mocy i wolności każdego człowieka jest: albo pójść za radą Jezusa Chrystusa o dziewictwie, albo też związać się węzłem małżeńskim. I żadne prawo ludzkie nie może odbierać człowiekowi naturalnego i zasadniczego prawa do małżeństwa, ani też krępować go w zakresie pierwszorzędnego celu małżeństwa, dla którego je Bóg ustanowił od początku. Róście i mnóżcie się (Rdz 1,28). Rodzina więc, czyli społeczność domowa, jakkolwiek bardzo mała, jest jednak prawdziwą społecznością i jest starsza od wszelkiego państwa; winna też mieć prawa i obowiązki swoje niezależne od państwa. Udowodnione już wyżej prawo posiadania,. które - jak widzieliśmy - przysługuje jednostce na podstawie prawa natury, należy zastosować do człowieka, będącego głową rodziny; przy czym - dodać musimy - prawo to tym większą ma siłę, im większą rodzinę dana jednostka swą opieką obejmuje.
 10.  Jest świętym prawem natury, by ojciec rodziny troszczył się o utrzymanie i wszelkie potrzeby tych, których zrodził; i sama natura skłania go do tego, by dla dzieci, które odbijają w sobie i do pewnego stopnia przedłużają osobowość ojca, nabywał i gromadził dobra potrzebne im do obrony przed niedolą podczas zmiennych kolei życia. Jakże jednak uczyni zadość temu prawu, jeśli nie będzie mógł posiadać trwałych i korzyść przynoszących dóbr, które by mógł w spadku dzieciom zostawić? Jak państwo, tak i rodzina - powiedzieliśmy już - jest prawdziwą społecznością i rządzi się swoją, to jest ojcowską władzą. Dlatego rodzina - oczywiście w zakresie wyznaczonym przez jej cel bezpośredni - na równi przynajmniej z państwem ma prawo nabywania i używania dóbr, potrzebnych jej do zachowania swej stałości i prawdziwej wolności. Na równi przynajmniej, powiedzieliśmy; albowiem prawa i obowiązki rodziny, która jest i logicznie i faktycznie wcześniejsza niż państwo, wcześniejsze są niż prawa i obowiązki państwa i bliższe natury. A gdyby obywatele, czy rodziny, wchodzące w skład społeczności państwowej, zamiast pomocy - sprzeciw, zamiast opieki - umniejszenie praw napotkali, społeczności tej należało by raczej unikać, niż pragnąć.
 11.  Chcieć więc, żeby władza świecka przenikała swym rządem aż do wnętrza domu, jest błędem wielkim i zgubnym. Z pewnością jeśli się jakaś rodzina znajdzie w wielkich trudnościach i bez rady, że sama z nich się wyzwolić nie może, jest rzeczą słuszną, by jej w tych ostatecznościach państwo udzieliło pomocy; rodziny bowiem są cząstkami państwa. Tak samo, kiedy w obrębie czterech ścian domu przyjdzie do poważnego podeptania praw wzajemnych, niech wówczas władza państwowa odda każdemu, co mu się należy; będzie to nie pochłanianiem praw obywatelskich, ale ich obroną i wykonywaniem słusznej, a powinnej opieki.
Tu jednak winni się wstrzymać kierownicy państw; natura me pozwala przekraczać tych granic. Władza ojcowska jest tego rodzaju, iż ani zniknąć nie może, ani być pochłoniętą przez państwo; to samo i wspólne z życiem ludzkim ma źródło. Dzieci są cząstką ojca i jakby rozszerzeniem osoby ojcowskiej; a prawdę mówiąc, to nie same o własnej mocy, ale przez społeczność rodzinną, w której się urodziły, wchodzą do społeczności państwowej i w niej biorą udział. Z tego też względu, że dzieci są przez naturę cząstką ojca, pozostają pod władzą rodziców tak długo, jak długo nie potrafią używać osobistej wolności (S. Thom. Summa Theol. II-II, Qu. X. art. XII). Jeśli zatem socjaliści, odsuwając w cień powagę rodziców, wprowadzają w jej miejsce opatrzność państwową, grzeszą przeciw naturalnej sprawiedliwości i rozrywają jedność rodziny.
Wprowadzenie własności wspólnej grozi społecznym rozstrojem
 12.  Oprócz niesprawiedliwości sprowadziłby ten system jeszcze bez wątpienia zamieszanie i przewrót całego ustroju, za czym by przyszła twarda i okrutna niewola obywateli. Otwarłaby się brama zawiściom wzajemnym, swarom i niezgodom; po odjęciu bodźca do pracy jednostkowym talentom i zapobiegliwościom wyschłyby same źródła bogactw; równość zaś, o której marzą socjaliści, nie byłaby czym innym, jak zrównaniem wszystkich ludzi w niedoli.
Z tego jasno widać, że się należy ze wszystkich sił przeciwstawić dążności socjalizmu do wspólnego posiadania; zaszkodziłoby ono nawet tym, którym socjaliści chcą pomóc; sprzeciwia się zaś naturalnym prawom jednostek, a wstrząsa ustrojem państwa i powszechnym pokojem. Niech więc pozostanie jako prawda zasadnicza, że nietykalność własności prywatnej stanowi pierwszy fundament, na którym należy oprzeć dobrobyt ludu. Teraz zaś przystępujemy do odpowiedzi na pytanie, gdzie należy szukać upragnionych środków zaradczych.
II. PRAWDZIWE ROZWIĄZANIE
Działalność Kościoła
 13.  Podejmujemy to zagadnienie z pełną ufnością i świadomością, że do zabrania głosu mamy prawo; jest ono bowiem tego rodzaju, że się go skutecznie nie rozwiąże, o ile nie przyzwie religii i Kościoła na pomoc. A skoro do Nas w pierwszym rzędzie należy troska o religię i rozporządzanie środkami należącymi do sfery działań Kościoła, milczenie byłoby w oczach wszystkich zaniedbaniem obowiązku. Z pewnością wielka ta sprawa wymaga trudu i współpracy innych także czynników: naczelników państw, pracodawców i bogatych, wreszcie samych proletariuszy, o których los tu chodzi; bez żadnego jednak wahania stwierdzamy, że: próżnymi będą wszystkie wysiłki ludzi, jeśli się zlekceważy Kościół. Kościół to bowiem dobywa z Ewangelii nauki, które taką mają moc, że walkę społeczną mogą doprowadzić do porozumienia, albo przynajmniej odjąć jej ostrość i uczynić łagodniejszą; Kościół, dalej, nie tylko umysł oświeca, ale stara się jeszcze pokierować życiem i obyczajami jednostek za pomocą przykazań swoich; on też polepsza warunki życia proletariuszy licznymi dziełami na ten cel stworzonymi. A to wszystko czyni w tym celu, by wszystkie klasy razem złączyły swoje rady i swoje siły ku możliwie najskuteczniejszemu rozwiązaniu kwestii robotniczej. Uważa wreszcie, że potrzebne tu są urządzenia i działalność władzy państwowej, markowana oczywiście roztropnością i okolicznościami.
Kościół współdziała przez swoją naukę
 14.  Pierwszą zasadą, którą tu należy wysunąć, jest, że człowiek winien uznać tę konieczność natury, która sprawia, ii zupełna równość w społeczeństwie ludzkim jest niemożliwa. Dążą wprawdzie do tego socjaliści, lecz próżna jest wszelka walka z naturą rzeczy. Zachodzą bowiem między ludźmi bardzo wielkie i bardzo liczne różnice naturalne, różnice w inteligencji, pilności, zdrowiu i siłach; a za tymi różnicami już sama z siebie idzie różnorodność warunków życiowych. I to sprzyja zarówno jednostkowemu, jak powszechnemu dobru; życie zbiorowe bowiem potrzebuje różnych uzdolnień i różnych talentów do swych zadań, a do podjęcia się ich skłaniają ludzi przede wszystkim właściwe im różnice osobiste. Jeśli chodzi o pracę fizyczną, to nawet w stanie pierwotnej niewinności nie miał być człowiek od niej wolny. Potem zaś praca, której by wówczas dobrowolnie i z radością ducha zażywał, zmieniła się w przykrą konieczność, jako pokuta za grzech. Przeklęta będzie ziemia w dziele twoim, w pracach jeść z niej będziesz po wszystkie dni żywota twego (Rdz 3,17). Tak samo nie będzie końca i innym przykrościom doczesnym, a smutne następstwa grzechu zawsze będą do znoszenia przykre, twarde i trudne; będą też człowiekowi towarzyszyły aż do ostatniej chwili życia. Boleść i cierpienie stanowią zatem dolę ludzką, a choćby wszystkich doświadczali i próbowali ludzie środków, żadna siła i żadna teoria nie potrafią wyrugować tych przykrości do szczętu z życia ludzkiego. Ci zaś, którzy zapewniają, że to potrafią i którzy biednej ludzkości obiecują życie wolne od wszelkiej boleści i trudu, natomiast pełne pokoju i trwałych rozkoszy, ci oszukują lud i przygotowują mu zasadzkę, kryjącą w sobie większe jeszcze od obecnych nieszczęścia. Trzeba jednak rzeczy widzieć tak, jakimi są, a stosownej ulgi w cierpieniach szukać, jak powiedzieliśmy, gdzie indziej.
 15.  Jest zasadniczym błędem w sprawie, o której mówimy, ulegać poglądowi, że dwie klasy są sobie z natury swojej przeciwne, jak gdyby już sama natura uzbroiła bogatych i proletariat do walki ostatecznej z sobą. Sprzeciwia się to tak dalece rozumowi i rzeczywistości, że prawdą jest wprost przeciwne twierdzenie; jak bowiem poszczególne członki w ciele ludzkim zestrajają się mimo swej różnorodności między sobą, tworząc w ten sposób harmonijny zespół, tak również w społeczeństwie ludzkim dwie te klasy przez naturę skazane są na to, by się z sobą łączyły w zgodzie i by sobie odpowiadały w równowadze. Jedna drugiej bezwzględnie potrzebuje i ani kapitał bez pracy, ani bez kapitału praca istnieć nie może. Zgoda nadaje rzeczom piękno i rodzi ład, a przeciwnie, z walki nieprzerwanej powstaje zawsze zamieszanie dzikich konfliktów. Otóż przedziwne i różnorodne w chrześcijaństwie tkwią siły, zdolne do zniszczenia walki społecznej u samego jej korzenia.
Wychowawcza działalność Kościoła
 16.  Już naprzód cały system religii, której tłumaczem i stróżem jest Kościół, w dużym stopniu może przyczynić się do zbliżenia i pogodzenia bogatych i ubogich, mianowicie przypominając jednej i drugiej warstwie obowiązki, w pierwszym rzędzie obowiązki sprawiedliwości. Wśród nich następujące obowiązki dotyczą proletariusza i robotnika: w całości i wiernie wykonać pracę, do której się zobowiązał umową wolną i odpowiadającą słuszności nie szkodzić pracodawcy na majątku i nie znieważać jego osoby - w dochodzeniu swych praw wstrzymać się od gwałtu i nie wywoływać rozruchów - nie łączyć się z ludźmi przewrotu, wzniecającymi nieumiarkowane nadzieje i rzucającymi wielkie obietnice, których następstwem jest rozczarowanie bezpożyteczne i ruina życia gospodarczego.
A oto znów obowiązki bogatych i pracodawców: nie uważać robotnika za niewolnika, kierować się zasadą, że należy w nim uszanować godność osobistą podniesioną jeszcze przez charakter chrześcijanina, praca zarobkowa, według świadectwa rozumu i filozofii chrześcijańskiej nie tylko nie poniża człowieka, ale mu zaszczyt przynosi, ponieważ daje mu szlachetną możność utrzymania życia - bezwstydem zaś i nieludzkością jest uważać człowieka za narzędzie zysku i szacować go według tego; ile mogą jego mięśnie i jego siły. Należy także brać pod uwagę religijne i duchowe potrzeby pracowników. Obowiązkiem więc pracodawców jest uważać, by się tym potrzebom stało zadość, by robotnik nie był wystawiony na okazje zepsucia i na pokusy do grzechów, by był wolny od wpływów odciągających go od życia rodzinnego i od praktyki oszczędności. Nie nakładać pracy przewyższającej siły robotnika, ani takiej, która nie odpowiada jego wiekowi i płci.
 17.  Spomiędzy wszystkich jednak obowiązków pracodawcy najważniejszy jest ten, żeby każdemu oddać to, co mu się słusznie należy. Z pewnością wiele trzeba wziąć pod uwagę względów, żeby ustalić słuszną płacę; na ogół jednak powinien bogaty i pracodawca pamiętać, że przy ustalaniu płacy ani Boskie ani ludzkie prawa nie pozwalają korzystać z biedy i nędzy cudzej, ani też w ogóle wyzyskiwać cudzego ubóstwa. Zbrodnią o pomstę do nieba wołającą jest pozbawiać kogoś należnej mu płacy. Oto zapłata robotników (...) która jest zatrzymana od was, woła i wołanie ich weszło do uszu Pana Zastępów (Jk 5,4). Wreszcie w sumieniu obowiązani są bogaci wystrzegać się, by nie robili uszczerbku w mieniu proletariuszy zarówno gwałtem, jak podstępem i lichwą, a to tym więcej, że robotnicy mniej są zdolni do samoobrony, a ich mienie im szczuplejsze, tym świętszym być powinno.
Czyż już samo posłuszeństwo tym prawom nie mogłoby stłumić siły i źródeł walki społecznej?
 18.  Kościół jednak, kierując się nauką i wolą Jezusa Chrystusa, do wyższych jeszcze zmierza celów, doskonalsze wysuwa nauki i przy ich pomocy chce zbliżyć do siebie obydwie klasy i połączyć je przyjaźnią. Nie zrozumiemy życia śmiertelnego i nie pojmiemy jego prawdziwej wartości, jeśli się nie wzniesiemy do poznania drugiego, nieśmiertelnego, życia; usunąć je, a wszelki kształt i wszelkie pojęcie słuszności zniknie; owszem, cały świat stanie się wówczas zagadką niedostępną dla człowieka. Jest więc dogmatem chrześcijaństwa, na którym się cała nauka i cała budowa religii, jak na najważniejszym fundamencie opiera, a ponadto prawdą naturalną, że żyć prawdziwie będziemy po opuszczeniu tego świata. Nie dla tych tutaj rzeczy kruchych i znikomych, lecz dla niebieskich i wiecznych Bóg nas stworzył, a ziemię dał nam nie na siedzibę stałego mieszkania, ale na miejsce wygnania. I nic to nie znaczy dla wiecznej szczęśliwości, czy będziesz obfitował w bogactwa i dostatki, czy ci ich braknie; znaczenie ma tylko to, jak ich będziesz używał. Jezus Chrystus wcale nie zniszczył Swym "obfitym odkupieniem" różnych dolegliwości, które prawie wypełniają życie śmiertelne, ale je zmienił w pobudki do cnoty i przedmiot zasług, tak iż nikt z śmiertelnych nie może zyskać wiecznych nagród, o ile nie postępuje krwawymi śladami Jezusa Chrystusa. Jeśli ucierpimy, współ też królować będziemy (2 Tm 2,12). Ponadto przyjąwszy dobrowolnie cierpienia i mękę, złagodził siłę cierpień i mąk, i nie tylko przykładem Swoim łatwiejszym uczynił znoszenie cierpień, ale i dołączeniem do nich łask i dodaniem nadziei wiecznej nagrody. Albowiem to, które teraz jest, prędziutko przemijające i lekkie nasze utrapienie, nader na wysokości wagę chwaty wiekuistej w nas sprawuje (2 Kor 4,17). W ten sposób bogaci otrzymują upomnienie, że bogactwa nie uwalniają ich od cierpień, ani w czymś pomagają do szczęśliwości wiecznej, lecz raczej przeszkadzają (Mt 19,23-24), że bogatych przerażać powinny niezwykłe groźby Jezusa Chrystusa (Łk 6,24-25), że wreszcie kiedyś będą musieli Bogu sędziemu zdać najściślej sprawę z używania dóbr doczesnych.
 19.  Odnośnie do używania bogactw mamy wyborną i bardzo ważną naukę, którą wprawdzie filozofia zapoczątkowała, dopiero Kościół jednak do doskonałości doprowadził i którą z dziedziny poznania do praktyki obyczajów przeniósł. Główna zasada tej nauki polega na tym, że czym innym jest słuszne posiadanie bogactw, a czym innym jest słuszne używanie bogactw. Posiadanie bogactw prywatne jest prawem człowieka, jak widzieliśmy, naturalnym, a korzystanie z tego prawa, szczególnie dla człowieka żyjącego wśród społeczeństwa, jest nie tylko dozwolone, ale także konieczne. Wolno człowiekowi posiadać dobra na własność. A jest to także konieczne do życia (S. Theol. II-II qu: LXVI, a. 2). Jeśli zaś się pytamy, jak należy używać bogactw, Kościół bez wahania odpowiada: Pod tym względem człowiek nie powinien rzeczy zewnętrznych uważać za własne, lecz za wspólne, mianowicie, ażeby łatwiej z nich udzielał innym będącym w potrzebie. Dlatego Apostoł mówi: Bogatym tego świata przykazuj [...] łatwo dawać i użyczać (S. Theol. II-II qu. LXVI. a. 2). Zapewne nikt nie jest obowiązany pomagać drugim z tego, co mu jest konieczne do utrzymania własnego i najbliższych, ani też pozbawiać się na rzecz innych tego, czego wymaga utrzymanie się na poziomie godności i stosowności, nikt bowiem nie jest obowiązany żyć niestosownie (S. Theol. II-II. qu. XXXII. a. 6). Kiedy się już jednak uczyniło zadość konieczności i przyzwoitości, wówczas dobra zbyteczne obrócić należy na rzecz potrzebujących. Wszakże, co zbywa, dajcie jałmużnę (Łk 11,41). Nie są to, z wyjątkiem wypadku ostatecznej potrzeby, obowiązki sprawiedliwości, ale miłości chrześcijańskiej, obowiązki zatem, których spełnienia nie można dochodzić na drodze prawnej. Lecz ponad prawa i. sądy ludzkie wznosi się prawo i sąd Chrystusa-Boga, który w różny sposób przypomina obowiązek stałego dawania jałmużny. Szczęśliwsze jest dawać, niżeli brać (Dz 20,35); a udzielenie, względnie odmówienie, jałmużny ubogiemu obiecuje sądzić, jakby jej Jemu samemu udzielono lub odmówiono. Coście uczynili jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili (Mt 25,40). Naukę tę można krótko tak ująć: kto darem Bożym otrzymał większą obfitość dóbr, czy to zewnętrznych i fizycznych, czy też duchowych, otrzymał je w tym celu, by ich używał ku własnemu udoskonaleniu, a także jako szafarz Opatrzności Bożej ku pożytkowi drugich. Mający więc zdolności, niech się nie lubuje w milczeniu; mający nadmiar bogactw, niech się strzeże zamykania miłosierdzia w głębi duszy; kto zaś talent kierowania posiada, niech jego użytki dzieli z bliźnimi (S. Gregor. Magn. in Evang. Hom. IX. n. ?) .
 20.  Ubogich zaś Kościół poucza, że zgodnie z myślą Bożą nie należy uważać za hańbę, ani się wstydzić pracy zarobkowej. Czynem i przykładem potwierdził to Chrystus Pan, który dla zbawienia świata ubogim się stał, będąc bogatym (2 Kor 8,9). Choć bowiem Syn Boży i Bóg Sam, chciał jednak, by się wydawał synem cieśli i by za takiego był uważany; a i znaczną część życia nie wahał się strawić w pracy ciesielskiej. I zali ten nie jest rzemieślnik, syn Maryi (Mk 6,3). Kto na Boską wzniosłość tego przykładu patrzy, łatwo zrozumie, iż prawdziwa godność człowieka i wyższość zasadza się na obyczajach, mianowicie na cnocie, że cnota jest wspólnym mieniem śmiertelnych, które posiąść mogą zarówno wielcy, jak mali, zarówno bogaci, jak ubodzy, że nagroda wiecznej szczęśliwości przypadnie tylko cnocie i zasługom, bez względu na to, kto by ją posiadał. Co więcej, ku ubogim wydaje się miłość Boża więcej skłaniać; błogosławionymi bowiem nazywa Jezus Chrystus ubogich (Mt 5,3); nieustannie do Siebie zaprasza tych, którzy pracują i smucą się, ażeby byli pocieszeni (Mt 11,28); szczególną miłością otacza najbiedniejszych i skrzywdzonych. Poznanie tej nauki powściąga butę bogatego, podnosi zaś upadłego ducha w ubogim; w pierwszym rodzi uczynność, w drugim umiarkowanie. W ten sposób skraca się odległość między klasami, utrzymywana przez pychę ludzką, i nie byłoby rzeczą trudną doprowadzić obydwie strony do podania sobie rąk i do zgody.
 21.  Lecz, więcej: jeśli obydwie strony posłuszne będą przykazaniom chrześcijaństwa, zapanuje między nimi nie tylko prosta przyjaźń, ale miłość bratnia. Wszyscy bowiem ludzie odczują i zrozumieją, że są stworzeni przez wspólnego wszystkich ojca, Boga - że wszyscy do tego samego dążą celu, do Boga, który sam jeden może dać doskonałą i pełną szczęśliwość ludziom, jak ją dał aniołom, że wszyscy na równi odkupieni zostali przez Jezusa Chrystusa i podniesieni przez Niego do godności dzieci Bożych, tak iż w ten sposób prawdziwie braterski związek łączy ich z sobą i z Chrystusem Panem pierworodnym między wielą bracią (Rz 8,29). Zrozumieją wreszcie, że wszystkie dobra naturalne i dary łaski Bożej należą wspólnie, bez różnicy, do całego rodzaju ludzkiego, od dóbr zaś niebieskich wykluczeni są tylko niegodni. Jeśli synami, tedyć i dziedzicami, dziedzicami Bożymi, a współdziedzicami Chrystusowymi (Rz 8,11).
Tak się w świetle chrześcijańskiej filozofii przedstawiają obowiązki i prawa. I czyżbyśmy w krótkim czasie nie ujrzeli końca walki, gdyby te zasady zapanowały w życiu społecznym?
Praktyczna działalność Kościoła
 22.  Wreszcie Kościół nie poprzestaje na wynajdywaniu sposobów uleczenia; własnoręcznie jeszcze stosuje lekarstwo. Wszystkie swe siły skierowuje Kościół ku kształceniu i wychowywaniu ludzi w swych zasadach i swej nauce; a zbawcze strumienie tej nauki stara się rozprowadzić po świecie przy pomocy Biskupów i Kapłanów, jak najszerzej może. Następnie usiłuje wniknąć w dusze, i wolę skłonić do posłuszeństwa prawom i do kierowania się nimi. W tej zaś pierwszorzędnej i niezmiernie ważnej dziedzinie, w której tkwi istota sprawy społecznej i która najobfitsze obiecuje pożytki, działalność Kościoła największe przedstawia możliwości. Środki bowiem, których używa się do poruszenia dusz, otrzymał do tego celu od Jezusa Chrystusa; stąd Boska tkwiąca w nich siła. Tylko te środki sięgać mogą aż do najgłębszych tajników serca, i tylko one skłonić mogą człowieka do tego, by był posłuszny głosowi obowiązku, by opanowywał swą pożądliwość, by Boga i bliźniego kochał miłością szczególną i najwyższą, i by mężnie usuwał wszystko, co przeszkadza w drodze cnoty.
Wystarczy wspomnieć tu z lekka przykłady z przeszłości (a rzeczy i wypadki, na które wskazujemy, nie są przez nikogo podawane w wątpliwość), i tak: że społeczeństwo ludzkie z gruntu zostało odnowione przez chrześcijańskie instytucje, że to odnowienie pchnęło rodzaj ludzki ku wyższym celom, a nawet zawróciło go z drogi zguby ku życiu, i tak go wzbogaciło, iż ani przedtem lepszego okresu nie było, ani w przyszłości nie będzie. Że, wreszcie, początkiem i końcem tych dobrodziejstw jest Jezus Chrystus; jak bowiem wszystko od Niego pochodzi, tak też wszystko do Niego odnosić należy. Kiedy mianowicie światło Ewangelii oświeciło cały świat, a ludy poznały wielką tajemnicę Wcielenia Słowa i Odkupienia, wówczas żywot Jezusa Chrystusa, Boga-Człowieka, wniknął w społeczeństwo ludzkie i tchnął w nie wiarę, przykazania i prawa. Dlatego, jeśli społeczeństwo dzisiejsze ma być uleczone, to stanie się to tylko przez odnowienie życia chrześcijańskiego i instytucji chrześcijaństwa. Społeczeństwa, będące w stanie rozkładu, słusznie upomina się, że winny wrócić do swoich początków, jeśli się chcą odrodzić. Doskonałość bowiem każdego społeczeństwa polega na dążeniu do celu, dla którego powstało, i na takim zbliżaniu się do niego, iżby wszystkie ruchy i wszystkie działania społeczne pochodziły z tej samej przyczyny, która dała początek stowarzyszeniu. Stąd odchylenie od celu jest zepsuciem; powrót do celu, uleczeniem. To samo zaś, co mówimy o organizmie państwowym, najściślej stosuje się do tej warstwy ludzi, którzy żyją z pracy, a których jest olbrzymia liczba.
 23.  I nie należy myśleć, że Kościół tak jest zajęty pracą nad duszami, iż zaniedbuje to, co należy do życia śmiertelnego i ziemskiego. W szczególności, jeśli chodzi o proletariat, to Kościół chce i zdąża do tego, by się podniósł ze stanu nędzy i by zdobył lepsze warunki materialne. A niemałą już w tym dziele pomoc daje przez to, że ludzi wzywa i wychowuje do cnoty. Obyczaje bowiem chrześcijańskie zachowywane pilnie wywierają wpływ korzystny na stan gospodarczy społeczeństwa: zyskują mianowicie łaskę Boga, początku i źródła wszystkich dóbr, powściągają nadmierne pożądanie bogactw i rozkoszy (1 Tm 6,10), dwie plagi życia ludzkiego, które często biedakiem czynią bogacza obsypanego dostatkami; powodując zaś zadowalanie się skromnymi warunkami życia i utrzymania, obyczaje te uzupełniają dochody oszczędnością i chronią ludzi od występków, które pochłaniają nie tylko małe majątki, ale i bardzo wielkie fortuny, i które niszczą bogate ojcowizny.
 24.  Ponadto dla dobra warstw biednych tworzy i popiera Kościół instytucje, mogące złagodzić ich nędzę. A tak się w tej dziedzinie zaznaczył, że nawet wrogowie cześć mu oddają. Potęga to miłości bliźniego u pierwszych chrześcijan sprawiła, iż bogaci często wyzuwali się z własnego mienia, aby ubogim pomóc; dlatego żadnego między nimi nie było niedostatecznego (Dz 4,34). Diakonom, dla tego celu postanowionym, powierzyli Apostołowie obowiązki codziennego rozdziału jałmużny, a święty Paweł Apostoł, jakkolwiek pochłonięty troską o wszystkie kościoły, nie cofał się jednak przed podejmowaniem trudnych podróży, aby ubogim chrześcijanom osobiście udzielić wsparcia. Pieniądze te były zbierane przez chrześcijan na każdym z ich zebrań; a Tertulian nazywa je skarbcami miłości, ponieważ używano ich.na utrzymanie i grzebanie biednych, na pomoc dla biednych sierot obojga płci, dla starych sług i dla ofiar klęsk (Apol. II. 309). W ten sposób powstał majątek, który Kościół ochraniał ze szczególną pieczołowitością, jako mienie rodziny ubogich. Szedł nawet tak daleko, że tworzył stałe instytucje dla nieszczęśliwych, oszczędzając im w ten sposób upokarzającego wyciągania rąk po jałmużnę. I tak Kościół, wspólna matka bogatych i ubogich, opierając się na miłości, którą sam w stopniu wysokim wszędzie rozpalił, zakładał zgromadzenia zakonne i wiele innych pożytecznych stowarzyszeń, które swą dobroczynną działalnością obejmowały prawie wszystkie rodzaje nędzy. Jest dziś wprawdzie wielu, którzy podobnie, jak niegdyś poganie, atakują Kościół z powodu tej właśnie jego wspaniałej akcji miłosierdzia i w jej miejsce tworzą państwową dobroczynność; lecz nie zdoła przemyślność ludzka niczym zastąpić chrześcijańskiej miłości, która się cała oddaje pożytkowi bliźnich. Jeden tylko Kościół ma tę cnotę, która z Najświętszego Serca Jezusowego bierze początek; a dalekim jest od Chrystusa ten, kto odszedł od Kościoła.
Rola społeczna państwa
 25.  Nie ulega jednak wątpliwości, że także ludzkich potrzeba środków do celu, któryśmy wytknęli. I wszyscy bez wyjątku, których ta sprawa dotyczy, winni do tego celu zdążać i zgodnie współpracować w swoim zakresie. Opatrzność światem rządząca winna tu być wzorem, mianowicie w tym, że skutki pochodzące z różnych przyczyn są rezultatem zgodnego ich współdziałania. Jakichże więc zapobiegawczych środków mamy prawo żądać od państwa?
Zaznaczamy z góry, że przez "państwo" rozumiemy nie tę inną formę ustrojową, lecz w ogóle państwo, które odpowiada prawom rozumu i natury, i świadectwom Boskiej mądrości, według zasad podanych w encyklice Naszej o chrześcijańskim ustroju państw.
Obowiązki państwa w zakresie kwestii robotniczej
 26.  W świetle tych zasad kierownicy państw winni naprzód rozwinąć ogólną i powszechną działalność za pośrednictwem systemu praw i urządzeń, to jest starać się, aby sam ustrój i zarząd państwa sprzyjał dobrobytowi, tak powszechnemu jak jednostkowemu. Jest to zadaniem sztuki rządzenia i właściwym obowiązkiem władz państwowych. Tym zaś, co ten dobrobyt powszechny narodu tworzy, są: moralne obyczaje, życie rodzinne oparte na podstawach prawa i ładu, poszanowanie religii i sprawiedliwości, umiarkowanie w ustanawianiu, a sprawiedliwość w rozdzielaniu ciężarów publicznych, rozwój przemysłu i handlu, rozkwit rolnictwa, i inne tego rodzaju środki, które tym lepsze i szczęśliwsze zapewniają warunki życia obywatelom, im większy wykazują postęp. I przez to samo już, że państwo posługując się tymi środkami może się stać pożyteczne innym klasom, może też w wysokim stopniu polepszyć warunki życia proletariatu, a to na podstawie najlepszego swego prawa i bez ściągania na siebie oskarżeń o wdzieranie się w prawa cudze; właśnie bowiem troska o dobro ogółu stanowi obowiązek państwa. Jest też rzeczą jasną, że im większe będą korzyści z tej działalności ogólnej, tym mniej trzeba będzie uciekać się do innych sposobów polepszenia losu pracowników.
 27.  Prócz tego, sięgając głębiej, należy zauważyć, że państwo jest instytucją jedną dla wszystkich,: tak dla wielkich, jak i dla maluczkich. Proletariusze mianowicie na podstawie prawa natury na równi z bogatymi obywatelami państwa stanowią prawdziwe i żywe jego części, z których poprzez rodziny powstaje organizm państwowy, nie mówiąc już o tym, że w każdym państwie oni właśnie stanowią liczbę jego obywateli największą. A jak nierozumną byłoby rzeczą, gdyby się państwo starało o dobro części tylko obywateli, resztę zaś zaniedbywało, tak też jasnym jest, że władza publiczna nie powinna w swej działalności pomijać dobra i pożytku proletariatu. Nie czyniąc tego, gwałci sprawiedliwość; która każe każdemu oddać to, co mu się należy: Mówi o tym mądrze święty Tomasz: Jak część i całość są tym samym w pewnym stopniu, tak to, co należy do całości, w pewnym stopniu należy i do części (S. Theol. II-II qu. LXL a. I. ad. 2). Dlatego spośród licznych i ciężkich obowiązków rządu na rzecz dobra wspólnego pierwszym jest ten, ażeby opieką otaczał wszystkie na równi klasy, przestrzegając ściśle przepisów sprawiedliwości, zwanej "rozdzielczą".
Jakkolwiek wszyscy bez wyjątku obywatele winni się przyczyniać do dobra wspólnego, którego część znów w sposób naturalny wraca do jednostek, lecz robią to nie w ten sam sposób i nie w tym samym stopniu. Bez względu na zmiany w formach ustroju państwowego zawsze pozostaną między obywatelami różnice, bez których ani istnieć nie może państwo, ani nawet pomyśleć się nie da. I tak muszą być jedni przeznaczeni do sądzenia, inni, którzy by państwem rządzili, inni, którzy by prawa stanowili, wreszcie tacy, którzy by z roztropnością i powagą kierowali sprawami pokoju i wojny. A każdy widzi, że ci mężowie winni mieć pierwszeństwo w społeczeństwie i stać na czele, skoro bezpośrednio dla dobra publicznego pracują i to w sposób szczególny. Ludzie natomiast, którzy się pracy gospodarczej oddają, nie służą dobru publicznemu ani z tych samych, co tamci, pobudek, ani w ten sam sposób; jednak i oni, choć nie bezpośrednio, przyczyniają się do dobra powszechnego. Wprawdzie dobro społeczne jest przede wszystkim natury moralnej, jego bowiem osiągnięcie ma człowieka czynić lepszym, dobrze jednak zorganizowane państwo winno zapewnić obywatelom w dostatecznej ilości także dobra materialne i zewnętrzne, których używanie konieczne jest do praktykowania cnoty (S. Thom. De reg. princip., I. c. XV).
Otóż w tworzeniu tych dóbr praca proletariatu jest tak skuteczną, jak i konieczną, czy to w rolnictwie czy w fabrykach. Co więcej, praca ma tutaj taką płodność i taką skuteczność, że bez wahania można powiedzieć, iż praca robotników jest jedynym źródłem bogactw państwa. Przykazaniem więc sprawiedliwości jest publiczna opieka nad pracownikami taka, by z tego co do dobra publicznego dorzucają, tyle przynajmniej z powrotem otrzymywali, iżby sobie zapewnili mieszkanie, odzienie i środki żywności, i by w ten sposób łatwiej mogli znosić uciążliwości życia. Stąd wniosek, że państwo winno popierać wszystko, co w jakikolwiek sposób może polepszyć dolę robotników. Nikomu ta opieka nad proletariatem nie zaszkodzi, a owszem pomoże wszystkim, w interesie bowiem państwa leży, aby nie byli narażeni na nędzę ci, którzy dla wszystkich wytwarzają dobra.
Działalność państwa jest ograniczona
 28.  Prawo wymaga, żeby ani jednostka, ani rodzina nie była pochłaniana przez państwo; jest więc rzeczą słuszną, by i jednostka i rodzina miała swobodę działania, jak długo nie zagraża dobru powszechnemu lub nie wyrządza krzywdy bliźniemu. Niemniej obowiązkiem rządów jest czuwać nad społeczeństwem i nad jego częściami składowymi. "Nad społeczeństwem", albowiem natura powierzyła je staraniom zwierzchniej władzy tak dalece, iż troska o dobro powszechne nie tylko prawem najwyższym jest dla władzy; ale jeszcze źródłem i celem; a zaś "nad częściami składowymi społeczeństwa", albowiem odpowiednio do prawa natury rząd powinien mieć na oku nie interes osób rządy sprawujących, ale dobro tych, którzy mu są poddani. Oto nauka zarówno filozofii, jak i wiary chrześcijańskiej. Że zaś władza rządzenia od Boga pochodzi i do pewnego stopnia jest uczestnictwem w Jego najwyższym władztwie, przeto winno się ją sprawować według wzoru Boskiej władzy, która po ojcowsku kieruje sprawami jednostki i ogółu. Jeśli zatem interesy bądź ogółu, bądź jednej klasy społecznej zostały naruszone lub zagrożone, a nie ma już innych środków zaradczych, wówczas należy uciec się do władzy publicznej.
 29.  W interesie tak dobra publicznego, jak prywatnego, Leży, ażeby panowały pokój i zgoda; aby całe życie kierowane było przykazaniami Boskimi i prawami natury; aby życie rodzinne opierało się na poszanowaniu ładu i na czci dla religii; aby tak w życiu prywatnym, jak publicznym kwitła pełna moralność; aby święcie przestrzegano sprawiedliwości i by nikt nie krzywdził bliźniego bezkarnie; aby wreszcie mężne rosły pokolenia ku podporze państwa, a, jeśli zajdzie potrzeba, i ku jego obronie. Dlatego kiedy zagrożony jest spokój publiczny z powodu porzucania lub zawieszania pracy w drodze zmowy robotników, kiedy się rozluźnią naturalne związki rodzinne wśród robotników, kiedy się gwałt zadaje religijności robotników przez odmawianie im sposobności do spełniania obowiązków względem Boga, kiedy w warsztatach pracy zagrozi moralności niebezpieczeństwo, wynikające z pomieszania osób różnej płci lub z innych pokus do grzechu, kiedy pracodawcy obarczają pracowników nadmiernymi ciężarami lub kiedy im narzucają inne, niegodne człowieka, warunki, kiedy się zdrowiu szkodzi przez pracę nad siły lub zmusza do pracy niestosownej dla wieku lub płci, w tych wypadkach należy się, w pewnych zresztą granicach, uciec do siły i powagi praw państwowych. Granice te zaś zakreśla ta sama przyczyna, która ucieczkę do prawa uczyniła niezbędną, to znaczy, że nie należy więcej od państwa wymagać i dalej iść, niż tego wymaga usunięcie nadużyć lub uchylenie niebezpieczeństwa.
Prawa, czyjekolwiek by były, należy święcie uszanować, a państwo winno czuwać, by każdy miał, co mu się należy, i nie dopuszczać do krzywd, a karać ich sprawców. Chroniąc zaś prawa prywatne, szczególnie maluczkich i biednych winno mieć państwo na względzie. Warstwa bowiem bogatych dostatkami obwarowana mniej potrzebuje opieki państwa; klasy natomiast ubogie pozbawione ochrony, jaką daje majątek, szczególniej tej opieki potrzebują. Dlatego państwo powinno bardzo pilnym staraniem i opieką otoczyć pracowników najemnych, stanowiących masy ludności biedne
Kilka szczególnych wypadków interwencji państwa
 30.  Niektóre z tych spraw szczególnego wymagają omówienia. I tak na pierwszym miejscu stawiamy zasadę, że państwo winno otoczyć prywatną własność opieką prawa, a warstwy ludowe, do których wdarło się pożądanie własności cudzej, utrzymać w granicach obowiązku; jeśli bowiem wolno dążyć do polepszenia warunków życia w zgodzie ze sprawiedliwością, to jednak zarówno sprawiedliwość, jak i dobro ogółu, nie pozwalają zabierać drugiemu, co do niego należy i pod pozorem niedorzecznej równości godzić w cudze mienie. Z pewnością robotnicy, którzy los swój chcą poprawić pracą uczciwą i godziwymi sposobami, stanowią olbrzymią większość; lecz wielu także jest takich, którzy, przesiąknięci fałszywymi zasadami i chciwi nowości, wszystko robią, by wzniecać zamieszanie i innych do gwałtów skłonić. Niech więc wystąpi władza państwowa, a, okiełzawszy wichrzenia, niech zabezpieczy dusze robotników przed zgubnymi wpływami, właścicieli zaś przed niebezpieczeństwem grabieży.
 31.  Zbyt długa albo uciążliwa praca i uważana za zbyt niską płaca, skłaniają robotników do umówionego porzucania pracy i dobrowolnego bezrobocia. Temu nieszczęściu, dziś rozpowszechnionemu, a groźnemu, przeciwdziałać winno państwo, bo ten rodzaj bezrobocia nie tylko szkodę wyrządza pracodawcom i robotnikom, ale ponadto tamuje rozwój przemysłu i handlu, i szkodzi dobru ogólnemu społeczeństwa: a skoro jeszcze wyradza się w gwałty i zaburzenia, zakłóca spokój publiczny. Szczególnie jednak skuteczną i zdrową tutaj jest rzeczą uprzedzać zło, posługując się powagą praw i nie dopuszczać do wybuchu, a to przez roztropne usuwanie przyczyn, które mogą doprowadzić do konfliktu między pracodawcami i robotnikami.
 32.  Państwo winno otoczyć swoją opieką różne interesy robotnika, przede wszystkim zaś dobra duchowe. Doczesne bowiem życie, jakkolwiek cenne i pożądane, nie jest jednak celem, dla którego się urodziliśmy, ale tylko drogą i środkiem, przeznaczonym do udoskonalenia życia duchowego przez poznanie prawdy i miłość dobra. Wszak to dusza nosi wyryte na sobie obraz i podobieństwo Boże i ona jest siedzibą tego władztwa, którym człowiek z rozkazu Bożego opanowywać ma niższe natury i do swego użytku skłaniać ziemię całą i morza. Napełniajcie ziemię i czyńcie ją sobie poddaną i panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem powietrznym i nad wszemi zwierzęty, które się ruchają na ziemi (Rdz 1,28).
I z tego punktu widzenia wszyscy ludzie są sobie równi: żadnej nie ma różnicy między bogatym i ubogim, między panem i sługą, między panującym, a podwładnym, bo tenże Pan wszystkich (Rz 10,12). Nikomu też nie wolno znieważać bezkarnie godności ludzkiej, do której się sam Bóg z wielkim szacunkiem odnosi, ani przeszkadzać człowiekowi w jego drodze do doskonałości, która go prowadzi ku żywotowi wiecznemu w niebiesiech. Co więcej: nawet samemu człowiekowi nie wolno rezygnować z godności ludzkiej natury, albo oddawać się w duchową niewolę; wchodzą tu bowiem w grę nie prawa, co do których człowiek ma wolność skorzystania z nich lub nieskorzystania, ale obowiązki względem Boga, które winien wypełnić.
Stąd wynika konieczność spoczynku i wstrzymania pracy w dni świąteczne. Spoczynku tego jednak nie należy rozumieć jako bezpłodną bezczynność, tym bardziej nie mogą być te dni wykorzystywane do występków i do trwonienia pieniędzy, jakby tego pewne żywioły pragnęły. Spoczynek świąteczny jest przerwą w pracy, uświęconą wpływem religii. Złączony z religią spoczynek świąteczny odwraca człowieka od trudów i zajęć życia codziennego, a jego myśli kieruje ku rzeczom niebieskim i zachęca go do złożenia hołdu powinnego Bogu wiecznemu. Taka jest istota i przyczyna spoczynku świątecznego, który Bóg już w Starym Testamencie nakazał: Pamiętaj, abyś dzień sobotni święcił (Wj 20,8) i własnym przykładem zalecił, kiedy po stworzeniu człowieka w tajemniczej ciszy odpoczął. Odpoczął w dzień siódmy od wszelkiego dzieła, które sprawił (Rdz 2,2).
 33.  Jeśli zaś chodzi o dobra cielesne i zewnętrzne, to naprzód winno państwo wyzwolić pracowników z niewoli ludzi chciwych, którzy dla celów zysku bez miary nadużywają osób, jak rzeczy martwych. Ani sprawiedliwość, ani uczucie ludzkości nie pozwalają wymagać takiej pracy, by umysł tępiał od zbytniego trudu, a ciało upadało od zmęczenia. Sprawność ludzka, jak i cała natura ma swoje określone granice, których przekraczać nie wolno. Wzmaga się niewątpliwie przez ćwiczenie i działanie, ale pod tym warunkiem tylko, że się jej da wypoczynek i przerwę w pracy. Dlatego praca dzienna nie powinna wykraczać poza liczbę godzin dozwoloną przez siły ludzkie. Jak wielkie zaś mają być przerwy w pracy, rozstrzygnąć o tym należy uwzględniając różne rodzaje pracy, okoliczności czasu i miejsca, wreszcie zdrowie pracowników. Robotnik, dobywający z wnętrza ziemi ukryte w nim bogactwa, jak kamień, rudę żelazną, wykonuje pracę, której krótkość winna wynagradzać trudy i szkodliwość dla zdrowia o wiele większe przy tych, niż przy innych zajęciach. Należy także brać pod uwagę różne pory roku; nierzadko bowiem ten sam rodzaj pracy łatwy będzie w jednej porze roku, w drugiej zaś będzie albo nie do zniesienia albo bardzo trudny.
Wreszcie, co może zrobić i wykonać mężczyzna dojrzały i silny, tego nie można wymagać od kobiety lub od dziecka. Odnośnie zaś do młodzieży pilnie baczyć należy, by nie pierwej szła do fabryk, aż z upływem lat osiągnie wystarczający rozwój cielesny, umysłowy i duchowy. W przeciwnym razie praca zbyt wytężająca zwarzy budzące się siły młodości, jak słabą roślinkę; w tych zaś warunkach przepadnie całe dzieło wychowania. Są też zajęcia mniej odpowiednie dla kobiet; natura bowiem przeznacza je do życia rodzinnego, a jego obowiązki w przedziwny sposób chronią cześć niewieścią i zarazem czynią zadość potrzebie wychowania dzieci i trosce o dobro rodziny.
W ogóle więc spoczynek winien być tak długi, jak długiego czasu trzeba na odzyskanie sił zniszczonych przez pracę; ten jest bowiem .cel spoczynku, żeby odnawiał siły starte pracą. Podwójne to prawo do spoczynku jest wyraźnym lub domyślnym warunkiem, który się w każdej umowie o pracę między pracodawcą a pracownikiem mieści; i byłaby niegodziwą umowa przeciwna, bo ani wymagać ani przyrzekać nie wolno zaniechania obowiązków, które człowiek ma względem Boga, lub względem siebie samego.
 34.  Staje teraz przed nami sprawa płacy, sprawa bardzo ważna; rozważona być też musi z całą sprawiedliwością, jeśli się chce uniknąć stronniczości. Chodzi o płacę, którą ustala się na podstawie wolnej umowy.
Sądzi się, że pracodawca wypłaciwszy umówioną płacę, uczynił tym samym zadość swoim obowiązkom i do niczego już nie jest obowiązany. Dopiero zaś wtedy - sądzi się - naruszona byłaby sprawiedliwość, gdyby albo pracodawca nie chciał dać pełnej płacy, albo pracownik nie chciał całej wykonać pracy. W tych tylko wypadkach, a poza tym w żadnych innych, usprawiedliwiona jest - mówi się - interwencja państwa dla ochrony praw każdemu należnych.
Sprawiedliwy jednak sędzia niełatwo przyzna rację temu poglądowi i nie we wszystkim. Pogląd ten bowiem nie jest wszechstronny, a pomija wzgląd bardzo ważny. Mianowicie pracować, znaczy: rozwijać działalność dla zdobycia środków wymaganych przez różne potrzeby życia, a przede wszystkim przez potrzebę utrzymania go. W pocie oblicza twego będziesz pożywał chleb (Rdz 3,19). Stąd praca nosi na sobie dwie niejako cechy: mianowicie jest naprzód osobista, ponieważ siła pracy tkwi w osobie i jest właściwością osoby, która jej używa i na której pożytek natura ją przeznaczyła. Dalej, praca jest konieczna, ponieważ do zachowania życia potrzebuje człowiek owoców pracy; sama zaś natura, której nie można być nieposłusznym, nakazu je staranie o życie. Jeśli na pracę patrzyć będziemy tylko z pierwszego, osobistego punktu widzenia, to nie ulega wątpliwości, że się pracownik może zadowolić skromnym zarobkiem; jak bowiem pracę swoją oddaje komuś decyzją własnej woli, tak samo też decyzją swej woli może zrezygnować z części albo z całej płacy.
Sprawa jednak inaczej się nam przedstawi, jeśli ze względem na osobisty charakter pracy połączymy wzgląd na konieczność, dającą się zresztą od tamtego odłączyć tylko w myśli, nie w rzeczywistości. W istocie zachowanie życia jest obowiązkiem spoczywającym na wszystkich ludziach, a zbrodnią byłoby nie spełnić go. Z tego to obowiązku wywodzi się prawo do starania się o rzeczy potrzebne dla utrzymania życia, których ubogiemu dostarczyć może tylko płaca otrzymana za pracę. Chociaż więc pracownik i pracodawca wolną z sobą zawrą umowę, a w szczególności ugodzą się co do wysokości płacy, mimo to jednak ponad ich wolą zawsze pozostanie do spełniania prawo sprawiedliwości naturalnej, ważniejsze i dawniejsze od wolnej woli układających się stron, które powiada, że płaca winna pracownikowi rządnemu i uczciwemu wystarczyć na utrzymanie życia. Jeśli zatem pracownik zmuszony koniecznością, albo skłoniony strachem przed gorszym nieszczęściem, przyjmuje niekorzystne dla siebie warunki, które zresztą przyjmuje tylko pod przymusem, ponieważ mu je narzuca właściciel warsztatu lub w ogóle pracodawca, wtedy dokonuje się gwałt, przeciw któremu głos podnosi sprawiedliwość.
W tych jednak i podobnych, jakie się w przemyśle zdarzają, wypadkach nieporozumienia w sprawie długości pracy, sposobów najlepszego zabezpieczenia zdrowia w fabrykach, władze państwowe powinny występować ostrożnie; ze względu zaś na różnorodność warunków gospodarstwa, czasu i miejsca, lepiej będzie zostawić te sprawy stowarzyszeniom, o których niżej mówić będziemy, albo też użyć innych sposobów, służących zabezpieczeniu praw pracowników najemnych, oczywiście nie wykluczając w razie potrzeby pomocy i ochrony państwa.
 35.  Pracownik, jeśli będzie otrzymywał płacę wystarczającą mu na utrzymanie własne, żony i dzieci, będzie też z pewnością, idąc za głosem rozsądku, oszczędzał i będzie się starał, do czego go sama natura wzywa, odłożyć coś z dochodów, aby z czasem dojść do skromnego mienia. Widzieliśmy bowiem, że sprawa, którą się zajmujemy, nie może być skutecznie załatwiona, jeśli się świętości prawa prywatnej własności nie postawi jako zasadę podstawową. Dlatego ustawodawstwo winno sprzyjać temu prawu, i w miarę możności starać się, aby jak największa liczba ludności chciała własność posiadać.
Wypłyną stąd wielkie korzyści, przede wszystkim sprawiedliwszy podział dóbr materialnych. Gwałtowne walki społeczne podzieliły społeczeństwa na dwie klasy i odgrodziły je głębokim przedziałem od siebie. Z jednej strony warstwa przepotężna, bo przebogata, która panując nad całą dziedziną przemysłu i handlu, wszystkie sposoby bogacenia się na własną obraca korzyść i do swoich celów, i ponadto wielki wpływ wywiera na sam rząd w państwie. Z drugiej strony jest masa ludzi biednych i słabych, rozgoryczonych i zawsze gotowych do walki. Otóż, jeśli się rozwinie zapobiegliwość w ludzie przez nadzieję posiadania kawałka ziemi, wówczas zniknie przepaść między olbrzymim bogactwem i straszną nędzą, a jedna klasa stanie się drugiej bliższą.
Ponadto wzmoże się wydajność ziemi. Rośnie bowiem w człowieku ochota do pracy i pilności, jeśli wie, że na swoim pracuje; wnet przywiązuje się człowiek serdecznie do ziemi, którą pracą rąk własnych uprawia, spodziewając się od niej nie tylko środków do utrzymania życia potrzebnych, ale jeszcze pewnego dostatku dla siebie i dla swoich. I każdy przyzna; że to pobudzenie woli ludzkiej walnie przyczyni się do wzmożenia wydajności ziemi i bogactwa państw.
I wreszcie trzecią korzyścią będzie; że łatwiej da się utrzymać ludzi w państwie, w którym ujrzeli światło dzienne; nie porzucaliby bowiem ojczyzny, gdyby im dawała możność prowadzenia znośnego życia.
Lecz tylko pod tym warunkiem wymienione korzyści staną się rzeczywistością, jeśli prywatna własność nie będzie wyczerpywana przez nadmiar podatków i ciężarów publicznych. Władza państwowa bowiem nie może niszczyć prawa własności prywatnej, bo natura jest jego źródłem, nie wola ludzka; może tylko jego używanie ograniczać i do dobra ogółu dostosowywać. Działałaby więc niesprawiedliwie i niegodnie, gdyby z prywatnej własności ściągała w postaci podatków więcej, niż się należy.
Społeczne zadania organizacji zawodowych
 36.  W końcu pracodawca i pracownicy sami wiele mogą uczynić w tej sprawie, mianowicie za pośrednictwem tych urządzeń, które pomagają potrzebującym, i klasy społeczne do siebie zbliżają. Należą tu towarzystwa wzajemnej pomocy, różne instytucje powstałe z inicjatywy prywatnej, które mają na celu zabezpieczyć pracowników, ich wdowy i sieroty w razie śmierci, choroby lub wypadku nieszczęśliwego, stowarzyszenia opiekujące się młodzieżą obojga płci i starszymi. Naczelne jednak miejsce zajmują związki pracowników, które prawie wszystkie te działania obejmują.
Nasi przodkowie przez długi czas doświadczali dobroczynnego wpływu tego rodzaju organizacji rzemieślniczych. Dawały bowiem nie tylko cenne korzyści samym rzemieślnikom, ale i rękodziełu zapewniły świetny rozwój, o czym liczne świadczą pomniki przeszłości. Dzisiaj ze względu na wyższy poziom wykształcenia, rozwój obyczajów i wzrost potrzeb życia codziennego należy stowarzyszenia pracowników do obecnych nagiąć wymagań. I miło nam jest stwierdzić,, że się często tworzy takie stowarzyszenia, czy to wyłącznie z samych pracowników, czy też z obydwóch klas złożone; życzyć sobie tylko należy, by w liczbę członków rosły i coraz żywszą rozwijały działalność.
Nieraz już wprawdzie o nich mówiliśmy, jeszcze raz jednak przy tej sposobności chcemy podkreślić, że są bardzo na czasie i że mają prawo do istnienia. Teraz zaś o tym, jak się powinny organizować i co powinny robić?
 37.  Doświadczenie codzienne uczy człowieka, że siły ma słabe; ono go też skłania i wzywa do starania się o pomoc drugich. W Piśmie Świętym czytamy zdanie: Lepiej dwiema być społem, niż jednemu; albowiem mają pożytek ze swego towarzystwa, jeśli jeden upadnie, drugi go podeprze. Biada samemu, bo, jeśli upadnie, nie ma kto by go podniósł (Syr 4,9-12). I drugie zdanie: Brat, który bywa wspomagam od brata, jako miasto mocne (Prz 18,19). Z tego to naturalnego pędu rodzi się wszelka łączność i nawet państwo; on także skłania człowieka do tworzenia ze współobywatelami w ramach państwa innych związków, szczuplejszych wprawdzie i niedoskonałych, w każdym jednak razie prawdziwych społeczności.
Jest różnica wielka między tymi małymi stowarzyszeniami i państwem. Celem państwa objęci są wszyscy obywatele: jest nim bowiem dobro wspólne, to jest dobro, w którym każdy obywatel i wszyscy razem mają prawo uczestniczyć w odpowiednim stosunku. Stąd państwo nazywamy "rzeczą pospolitą", ponieważ ono łączy ludzi z sobą dla dobra pospolitego (S. Thom. Contra impugnantes Dei cultum et religionem, cap. II), to jest powszechnego. Te natomiast stowarzyszenia, które się niejako w łonie państwa tworzą, uważane są za prywatne i prywatnymi są rzeczywiście; bezpośrednio bowiem pożytki prywatne swoich członków mają na celu. Prywatnym zaś jest to stowarzyszenie, które się tworzy dla jakiegoś prywatnego celu, jak na przykład, gdy dwaj albo trzej ludzie łączą się wspólnie dla prowadzenia handlu (tamże).
 38.  Jednak stąd, że stowarzyszenia prywatne istnieją w łonie państwa, którego są niejako częściami, nie wynika bynajmniej, by państwo mogło dowolnie odmawiać im prawa do istnienia. Wolność bowiem tworzenia prywatnych stowarzyszeń ma człowiek na podstawie prawa natury, a państwo istnieje nie dla niszczenia prawa natury, ale dla jego ochrony; dlatego państwo zakazując prywatnych związków obywateli podważałoby własne swoje podstawy, skoro tak samo ono, jak i związki prywatne, z jednego pochodzi źródła, ze społecznej natury ludzkiej.
Są oczywiście chwile, kiedy państwo może przeciwstawić się tym stowarzyszeniom; mianowicie wówczas, kiedy stowarzyszenia na mocy swego statutu dążą do czegoś, co się kłóci z moralnością, sprawiedliwością i dobrem państwa. W tych wypadkach państwo może nie dopuścić do ich powstania, lub je rozwiązać, o ile powstały; strzec się jednak winno bardzo pilnie, żeby nie łamało praw obywatelskich, i żeby pod pozorem dobra państwowego nie tworzyło porządku, który się rozumowi sprzeciwia. O tyle tylko bowiem należy słuchać praw, o ile odpowiadają zdrowemu rozumowi i wiecznemu prawu Boskiemu. Prawo ludzkie o tyle ma moc prawa, o ile odpowiada zdrowemu rozumowi; a to świadczy, czy się wywodzi z prawa wiecznego. Jeśli zaś mija się z rozumem, jest prawem niesprawiedliwym i nie ma mocy prawa, ale tylko moc gwałtu (S. Thom. Sum. Theol., I-II Quaest. XIII. a: 3).
 39.  Mamy tu na myśli różne stowarzyszenia, bractwa i zakony religijne, które do życia powołała powaga Kościoła i pobożność wiernych, a jakie korzyści przyniosły ludzkości, jeszcze dziś historia opowiada. Oceniając je samym rozumem, dochodzimy do przekonania, że były oparte na prawie natury, ponieważ tworzono je dla celów szlachetnych. Jeśli zaś chodzi o ich stosunek do religii, to podlegają wyłącznie ocenie Kościoła. Nie mogą zatem władze państwowe rościć sobie słusznego prawa do nich, ani rządzić nimi, a owszem mają obowiązek otaczać je szacunkiem, zapewniać im rozwój, a w razie potrzeby bronić ich przed krzywdami. Daleko jednak inny, niestety, stan rzeczy w obecnym czasie widzimy. W wielu krajach państwo wyrządziło tym stowarzyszeniom niejedną krzywdę, krępując je pętami praw cywilnych, pozbawiając je praw osoby moralnej i zabierając ich majątek. A przecież ścisłe prawo do tych dóbr miał Kościół, mieli poszczególni członkowie stowarzyszeń, mieli ofiarodawcy, którzy je na pewien określony cel przeznaczyli, mieli je wreszcie ci, których wspieraniu i uldze służyły. Dlatego wstrzymać nie możemy żalu z powodu niesprawiedliwych i zgubnych zarazem grabieży, a to tym bardziej, że w tym samym czasie, gdy się uniemożliwia pracę stowarzyszeniom katolickim, spokojnym i ze wszech miar użytecznym, i kiedy się głosi, że prawa pozwalają na tworzenie prywatnych stowarzyszeń, wolność tę w szerokim zakresie daje się ludziom, dążącym do celów zarówno dla religii, jak i dla państwa niebezpiecznych.
 40.  Nigdy z pewnością nie było tyle, co obecnie najrozmaitszych, a zwłaszcza robotniczych, stowarzyszeń. Nie jest tu miejsce zastanawiać się nad tym, jaki mają początek, czego chcą i jaką idą drogą. Lecz panuje przekonanie, licznymi stwierdzone dowodami, że najczęściej podlegają tajnym władzom i rozkazom niezgodnym z chrześcijańską zasadą i dobrem państwa; i wiadomo, że te stowarzyszenia opanowawszy wszystkie warsztaty pracy, na karę nędzy skazują tych robotników, którzy się .do nich nie chcą przyłączyć. W tych warunkach nie pozostaje chrześcijańskim robotnikom nic innego, jak wybór jednej z dwóch możliwości: albo przyłączyć się do stowarzyszeń niebezpiecznych dla religii, albo też zakładać nowe stowarzyszenia i złączyć siły w tym celu, by się wydobyć z tej niesprawiedliwej i nieznośnej niewoli. Że zaś to drugie wybrać należy, nie będzie wątpił ten, kto nie chce najcenniejszego dobra ludzkiego narazić na zgubę.
 41.  Dlatego na uznanie zasługują ci liczni mężowie, którzy zrozumiawszy potrzeby chwili, szukają i doświadczają dróg uczciwych do polepszenia doli proletariatu prowadzących: I tak wziąwszy proletariat w opiekę starają się o dobrobyt tak rodzin, jak i jednostek; w sposób odpowiadający sprawiedliwości łagodzą stosunek pracowników do przedsiębiorców; budzą i utwierdzają w jednych i drugich pamięć na obowiązek i na przykazania Ewangelii, które wychowując ludzi w skromności, a odwodząc od zbytków, utrzymują harmonię między osobami i stosunkami, tak nieraz skłóconymi. Z tymi to myślami zbierają się często - jak widzimy - w pewnych miejscowościach znakomici mężowie, aby sobie wzajem udzielić rad, siły złączyć i zastanowić się nad najpiękniejszymi zadaniami. Inni znów pracują nad tworzeniem stowarzyszeń robotniczych; słowem i mieniem je wspierają i zabiegają o to, by ich działalność była szlachetna i skuteczna. Biskupi ze swej strony pobudzają wysiłki jednostek i udzielają im poparcia; a z ich polecenia i pod ich przewodem duchowieństwo tak świeckie, jak zakonne, stara się o sprawy duchowe w stowarzyszeniach. Wreszcie nie brak zamożnych katolików, którzy się stali dobrowolnymi niejako towarzyszami ludności zarobkującej, i którzy znaczne fundusze poświęcają na zakładanie i rozszerzanie stowarzyszeń, by przy ich pomocy robotnik zapewnił sobie nie tylko doraźne korzyści, ale jeszcze zadatek bezpiecznej przyszłości.
Tyle wysiłków i tyle przemyślnej gorliwości przyniosło społeczeństwu znaczne korzyści, zbyt znane, by je tu trzeba było przypominać. Na nich to opieramy nasze obiecujące na przyszłość nadzieje, byle oczywiście stowarzyszenia te stale postępowały w rozwoju i byle kierowane były roztropnością. Niechże państwo otoczy opieką te prawnie tworzone związki obywateli; niech się nie wtrąca w ich działalność i w ich organizację; życiowy bowiem pęd wynika z wewnętrznych źródeł, a zanika szybko pod naciskiem z zewnątrz.
 42.  Stowarzyszeniom tym - nie ulega wątpliwości - trzeba rozwagi i karności, żeby osiągnęły jednolitość w działaniu i zgodę w zamiarach. Skoro więc wolność stowarzyszania się - jak się to dziś przyjęło - jest prawem każdego obywatela, to obywatele winni mieć także wolność wyboru statutów i regulaminów, które się im wydadzą najodpowiedniejszymi dla celów stowarzyszenia. Wspomnianych tu zasad organizacji, zwłaszcza gdy chodzi o szczegóły, nie można, naszym zdaniem, ująć w stałe prawidła; trzeba bowiem przy ich ustalaniu brać pod uwagę ducha narodu, próby i doświadczenia zrobione, rodzaj i skuteczność zajęć zawodowych; szerokość stosunków handlowych państwa i inne okoliczności rzeczy i miejsca, które należy badać z całą roztropnością. Należy przecież jako ogólną i niezmienną zasadę organizacji i kierownictwa w związkach robotniczych uznać żądanie, by członkom swoim w granicach możliwości dostarczały środków najstosowniejszych i najskuteczniejszych do osiągnięcia celu, którym jest: pomyślność stowarzyszonych w zakresie dóbr duchowych, cielesnych i materialnych. Jest jednak rzeczą jasną, że szczególną uwagę, jako na cel pierwszorzędny, zwracać należy na udoskonalenie religijno-moralne, i że ku niemu cała praca organizacyjna winna być skierowana. W przeciwnym razie stowarzyszenia te musiałyby się wyrodzić i niewiele by się różniły od tych związków robotniczych, w których nie ma miejsca na religię. Zresztą, cóż za korzyść miałby robotnik, gdyby mu stowarzyszenie zapewniło dostateczność dóbr doczesnych, a zubożywszy go duchowo, wystawiło zbawienie jego duszy na niebezpieczeństwo? Cóż pomoże człowiekowi, jeśliby wszystek świat pozyskał, a na duszy swojej szkodę poniósł, (Mt 16,26). I to jest znak, którym według nauki Chrystusa Pana odróżniać się winien chrześcijanin od poganina. Tego wszystkiego poganie pilnie szukają [...] Szukajcie naprzód królestwa Bożego i sprawiedliwości Jego, a to wszystko będzie wam przydane (Mt 6,32-33).
Wziąwszy w ten sposób Boga za punkt wyjścia w pracy organizacyjnej, należy dużo miejsca zostawić wychowaniu religijnemu, aby wszyscy członkowie stowarzyszenia poznali swoje względem Boga obowiązki, aby wiedzieli, w co wierzyć należy, czego się spodziewać, i co czynić dla osiągnięcia zbawienia wiecznego, i aby byli szczególną troskliwością zabezpieczeni przed błędami opinii i wszelkiego rodzaju zepsuciem. Należy budzić w nich szacunek dla Boga i ducha pobożności, szczególniej zaś poszanowanie dni świętych. Niech się uczy robotnik w stowarzyszeniu czcić i kochać Kościół katolicki, matkę wszystkich, również spełniać przykazania kościelne i przystępować do Sakramentów świętych, które z ustanowienia Bożego gładzą winy i przywracają świętość.
 43.  Gdy się w ten sposób religię uczyni podstawą wszystkich praw w stowarzyszeniu, łatwo będzie uzgodnić stosunki członków do siebie, żeby panował pokój, a stowarzyszenie pomyślną rozwijało działalność. Urzędy organizacyjne winny być rozdzielane w sposób najbardziej sprzyjający dobru ogólnemu i tak, żeby przy obsadzaniu urzędów nie ucierpiała zgoda. Szczególnie ważną jest rzeczą, żeby obowiązki organizacyjne były rozkładane rozumnie i żeby były jasno określone, iżby się nikomu nie działa krzywda. Majątkiem stowarzyszenia należy zarządzać sumiennie, a tylko potrzeba jednostki winna być miarą zastrzeżonej statutem pomocy.
Prawa i obowiązki przedsiębiorców należy uzgodnić z prawem i obowiązkami pracowników. W razie pojawienia się skarg z jednej lub drugiej strony z powodu naruszenia czyichś praw najlepiej byłoby, gdyby na podstawie osobnych przepisów statutu byli ustanowieni mężowie roztropni i sumienni, którzy by spory załatwiali swoim wyrokiem. Wreszcie stowarzyszenia te winny starać się, żeby pracownik nigdy nie był pozbawiony pracy, i żeby istniał fundusz, z którego by można było przychodzić z pomocą członkom nie tylko w okresie nagłych i nieprzewidzianych przesileń gospodarczych, ale także podczas choroby, starości i w razie nieszczęśliwego wypadku.
Jeśli te zasady będą przyjęte chętnym sercem przez ludzi, to już dość będzie, by słabym zapewnić utrzymanie życia i pewien dobrobyt. Lecz katolickie stowarzyszenia zdolne są jeszcze do przyczynienia pomyślności całemu społeczeństwu. Z przeszłości śmiało snujemy wnioski na przyszłość. Jeden rok mija po drugim, lecz historia dziwne w swym rozwoju przedstawia podobieństwa, co się tym tłumaczy, że nią rządzi Opatrzność Boża, która i biegiem wypadków i ich następstwem kieruje i skłania je ku celowi wyznaczonemu w początkach rodzaju ludzkiego. Pierwszym chrześcijanom - wiemy z historii - za hańbę poczytywano, że bardzo wielu z nich z jałmużny lub z pracy rąk żyło. A przecież ci, pozbawieni mienia i znaczenia ludzie, zdobyli sobie z czasem i hojność bogatych i opiekę możnych. Byli bowiem pilnymi, pracowitymi i spokojnymi ludźmi, wzorami sprawiedliwości i szczególnie miłości. A wobec tego widowiska cnót, które swym życiem dawali, padały uprzedzenia, milkły potwarze złośliwe, aż i zastarzałe przesądy pogaństwa ustąpiły z wolna przed prawdą chrześcijaństwa.
 44.  Kwestia robotnicza stanowi dziś istotę najgwałtowniejszych sporów; dla państw nie może być obojętne, czy będzie załatwiona w zgodzie z rozumem, czy też przeciwko niemu. Będzie zaś załatwiona rozsądnie przez chrześcijańskich pracowników, jeśli złączeni w stowarzyszeniach i roztropnych mając przywódców na czele, tę samą wybiorą drogę, której się trzymali ojcowie i praojcowie ku wielkiemu pożytkowi swojemu i powszechnemu. Albowiem jakkolwiek wielka jest w człowieku siła przesądów i namiętności, jednak jeśli tylko przewrotność nie zagłuszy poczucia moralnego, społeczeństwo odniesie się z życzliwością do pracowników, których pozna jako pracowitych ludzi i skromnych, co sprawiedliwość zwykli stawiać wylej, niż zysk, a świętość obowiązku nade wszystko.
Wyniknie stąd jeszcze jedna korzyść. Oto nadzieja i możność zmiany na lepsze ukaże się tym robotnikom, którzy albo w ogóle w pogardzie dla chrześcijaństwa żyją, albo obyczajami kłam zadają wierze. Jest wielu wśród nich, którzy zrozumieli, że się dali uwieść błędnej nadziei i fałszywym poglądom na życie. Z jednej strony czują, że ich chciwi przedsiębiorcy traktują nie po ludzku, że ich szacują tylko według dostarczanych pracą zysków; z drugiej jednak strony związali się ze stowarzyszeniami, w których zamiast zgody i miłości spory panują wewnętrzne, zjawiska, towarzyszące biedzie buntującej się, a niewierzącej. Złamani duchowo, wynędzniali materialnie, jakżeżby się chcieli z tej poniżającej niewoli wydobyć. Nie mają jednak odwagi; trzyma ich albo wstyd, albo bojaźń popadnięcia w większą jeszcze niedolę. Otóż katolickie stowarzyszenia mogą im wiele pomóc a więc naprzód chwiejnym, zapraszając ich do siebie i pomagając im w zwalczaniu trudności - a także tym, co się opamiętali, przyjmując ich z życzliwością w stowarzyszenia i zapewniając im opiekę.
ZAKOŃCZENIE
 45.  Oto, Czcigodni Bracia, kto i w jaki sposób ma pracować w tej trudnej sprawie. Stanąć więc każdemu trzeba na właściwym stanowisku i to jak najprędzej, aby odwlekanie leczenia nie uczyniło zła nieuleczalnym. Niech mężowie państwami rządzący zrobią użytek z powagi opiekuńczej praw i z urządzeń publicznych; niech bogaci i przedsiębiorcy zdadzą sobie sprawę ze swych obowiązków; niech pracownicy, o których los tu chodzi, praw swych dochodzą na drodze rozsądku; a skoro tylko religia, jak na początku powiedzieliśmy, zło może w korzeniu zniszczyć, niech wszyscy zrozumieją, że nacisk należy położyć na odnowienie chrześcijańskie obyczajów, bez czego na nic się przydadzą środki podane przez roztropność ludzką, choćby uznane były za najwłaściwsze.
Co się zaś Kościoła tyczy, to nigdy nie braknie Jego w tej sprawie pomocy, która znów tym więcej będzie skuteczną, im większą Kościół cieszył się będzie wolnością; niech o tym pamiętają ci, którzy z urzędu czuwają nad dobrem powszechnym. Niech duchowieństwo wytęży wszystkie siły ducha i całą pomysłowość swej gorliwości, i pod Waszym, Czcigodni Bracia, przewodem i przykładem niech w ludzi wszystkich klas wpaja ewangeliczne zasady życia chrześcijańskiego; niech ze wszystkich sił pracuje dla dobra społeczeństwa, a przede wszystkim niech się stara posiąść, utrzymać i w drugich rozniecić, zarówno w bogatych, jak ubogich, miłość, panią i królową wszystkich cnót.
Upragnionego ratunku bowiem można się spodziewać tylko od szeroko rozlanej miłości, to jest chrześcijańskiej miłości, w której się cała streszcza Ewangelia, a która, zawsze gotowa do poświęceń na rzecz bliźniego, stanowi najpewniejsze lekarstwo przeciw współczesnemu duchowi buntu i przeciw egoizmowi. Tak jej działanie i Boskie rysy skreślił święty Paweł Apostoł: Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest [...] nie szuka swego [...] wszystko znosi [...] wszystko wytrwa (1 Kor 13,4-7).
Jako zadatek łaski Bożej i jako dowód Naszej miłości udzielamy z całego serca błogosławieństwa Apostolskiego w Panu Wam wszystkim, Czcigodni Bracia, Waszemu duchowieństwu i Waszym wiernym.






13.5.2012
Dawid Piotr GRZEGORZEWSKI


Otwarcie biura Samoobrony w Pabianicach



Dnia 10.05.2012 w Pabianicach ul. Warszawska 27 zostało otwarte biuro partii Samoobrona. Biuro ma na celu służyć wszystkim mieszkańcom miasta jak i być podstawą do budowania struktur w terenie w powiecie pabianickim jak i całym woj. Łódzkim. W otwarciu biura udział wzięła liczna reprezentacja członków Samoobrony w Pabianicach: Dawid Grzegorzewski, Kamila Kozieł, Aneta Malinowska, Paulina Tyran, Patrycja Nowińska, Sebastian Zdziarski, Marcin Głowacki, Mariusz Urbański, Kamil Kołodziejczyk, Adrian Nawrocki, Jarosław Głowacki, Przemysław Grzegorzewski, Bronisława Kaczmarek, Majka Wojdal, Paulina Brocka, Łukasz Partyka, Michał Pawlak i wielu zainteresowanych mieszkańców Pabianic. Biuro w Pabianicach spotyka się już na samym początku z wielką sympatią mieszkańców miasta, jest duże zainteresowanie i potrzeba działania Samoobrony. Mieszkańcy przychodząc do biura dodają nam sił i motywacji do dalszego działania i podkreślają jak ważne jest iść i budować dalej testament ŚP. Andrzeja Zbigniewa Leppera. Działalność naszych członków jest duża. Przygotowywane są protesty, happeningi i inne działania mające na celu pokazanie, że partia Samoobrona JEST! Ludzie są zbulwersowani tym, że media nie pokazują nas w sondażach skoro Samoobrona ma poparcie w granicach 3%. Dlatego musimy walczyć i silnie pokazywać naszą działalność w terenie.

Na spotkaniu zostały poruszone kwestie budowania struktur partii na terenie całego województwa. Największy nacisk kładziony zostaje na osoby młode, które są przyszłością dla Samoobrony jak i dla całego naszego kraju.
Ja walczę. Robię to z wiary do Samoobrony jak i ŚP. Andrzeja Leppera, który jest moim wielkim wzorem i jego staram się naśladować w swoim działaniu ponieważ jest dla mnie bohaterem tego narodu. Wierzę głęboko, że dzięki takiemu działaniu mamy szanse zbudować silne struktury partii Samoobrony i powrót do parlamentu aby zmieniać nasz kraj na lepsze i służyć ludziom. Przyświeca mi cytat JP2:
" Nie do przyjęcia jest twierdzenie iż po upadku komunizmu
jedyną alternatywą jest kapitalizm"



Dawid Grzegorzewski
Przewodniczący Samoobrony Młodych








Polecamy





10.5.2012

 

 
Związek Zawodowy Rolnictwa - Zarząd w Łodzi
90-408 Łódź ul. Próchnika 1 lok 314
tel 721 66 89 22, e mail lodz.samoobrona@vp.pl
Łódź dnia 30.04.2012r.



Zarząd Dróg i Transportu
Łódź. ul. Piotrkowska 175
Dyrektor. Jan Zbroński


Szanowny Panie


Ze zdumieniem przeczytaliśmy pańskie pismo adresowanie do nas a będące opowiedzią na nasze pismo do Pani Prezydent Hanny Zdanowskiej dotyczące przywrócenia 10 minutowych biletów.
Jeżeli Pan pozwoli to odniesiemy się do niego z małym komentarzem.
  1. Po pierwsze, list w treści był adresowany do osoby mającej uprawnia uchwałodawcze i wykonawcze a Pańska instytucja jest tylko de facto administratorem. Z tego też powodu nie posiada uprawnień o jakich wspomniałem wcześniej.
  2. Przyjmując warunkowo Pańską argumentację że średni przejazd trwa 15 minut rodzi się pytanie dlaczego nie wprowadzono biletów o takim nominale czasowym. Pewnikiem byłyby tańsze niż 20 minutowe. Nie zgodzę się także z argumentem że bilet 20 minutowy jest korzystny dla mieszkańców. Proszę sam sobie odpowiedzieć co myśli człowiek mający do przejechania jeden przystanek ( czas trwania przejazdu 3 minuty ) a zmuszony do wykupienia biletu 20 minutowego.
  3. Uproszczenie, i zmniejszenie oferty biletowej nie może powodować drenażu kieszeni i tak już zubożałych mieszkańców miasta. Nie jest także argumentem branie przykładu z innych miast polskich. Kto źle czyni nie powinien być wzorem do naśladowania.
  4. W podsumowaniu zastosował Pan makabryczny argument że pisząc wprost; nie będzie 10 minutowych biletów bo jechali na nie dłużej, np. 11 minut. Zaiste, czysta propaganda.
  5. I mała dygresja, co do organizacji pracy w Pana Przedsiębiorstwie. Pańska odpowiedź datowana na dzień 3 kwietnia posiada stempel pocztowy na kopercie 11 kwietnia. Aż 7 dni potrzebuje wewnętrzny system organizacyjny aby "temat" został przesłany do odbiorcy.


Reasumując.
Na przyszłość bardzo proszę o niestosowanie w korespondencji do nas, uzasadnień z nieba wziętych. Doskonale rozumiem, że Pan jako pracownik jest zobowiązany do lojalności w stosunku do swoich zwierzchników, ale istnieje jeszcze coś takiego jak zdrowy rozsądek i przyzwoitość.

W oczekiwaniu na odpowiedź, przesyłam wyrazy szacunku


Krzysztof Łysyganicz
przewodniczący






10.5.2012

 

 
Związek Zawodowy Rolnictwa - Zarząd w Łodzi
90-408 Łódź ul. Próchnika 1 lok 314
tel 721 66 89 22, e mail lodz.samoobrona@vp.pl
Łódź dnia 7.05.2012r.



Urząd miasta Łodzi
Łódź. ul. Piotrkowska 104
Prezydent Hanna Zdanowska


Szanowna Pani


W miesiącu marcu. wystosowaliśmy do Pani pismo z prośbą o przywrócenie biletów 10 minutowych. Jakież było i jest nasze zdumienie że zamiast szybko naprawić swój błąd dla dobra mieszkańców przekierowuje Pani nasze pismo do ZDiT. Po pierwsze, pismo zostało skierowanie do Pani, Polityka i Gospodarza Miasta. Osoby odpowiedzialnej za byt i dobrobyt - Łodzian.
Mającej możliwości uchwałodawcze i wykonawcze. Po drugie, to Pani zaufali mieszkańcy i dzięki nim piastuje Pani tak odpowiedzialne stanowisko. To od Pani zależy, czy zapisze się Pani złotymi zgłoskami w historii miasta, czy odjedzie w niesławie jak poprzednik. A tak na marginesie proszę się zapoznać z treścią odpowiedzi Pani podwładnego, bo nie wiadomo czy się śmiać czy płakać.

My ze swej strony podchodzimy do Pani z wielkim szacunkiem. Dla przykładu dodam, że w trakcie ostatniego referendum, mimo nacisków nie włączyliśmy się w zbieranie podpisów. Co więcej, wydaliśmy stosowne oświadczenie, które jest na naszej łódzkiej www.

Pani Prezydent, proszę nie traktować poprzedniego jak i tego pisma jako gry politycznej. Jak Pani zapewnie zauważyła pismo jest sygnowane związkiem zawodowym a więc instytucją mającą w zapisie statutowym obronę i ochronę w szczególności najbiedniejszych warstw społecznych. I w ich imieniu tutaj występujemy. I ostatni, ludzki argument do przejechania 3 minut ( od przystanku do przystanku) na Boga nie potrzeba biletu aż 20 minutowego. Proszę się zlitować, nad biednymi ludźmi bo nie wie Pani co oni o tym mówią na ulicy i oby nigdy Pani nie usłyszała - bo wstyd.

My jako związek zawodowy stoimy na stanowisku, że naszą powinnością jest walczyć o słuszną sprawę a tę za taką uważamy.

W oczekiwaniu na odpowiedź, przesyłam wyrazy szacunku


Krzysztof Łysyganicz
przewodniczący

załącznik
pismo do ZDiT







10.5.2012

 

 
Samoobrona - Zarząd w Łodzi
Dział interwencji bezpośredniej
90-408 Łódź ul. Próchnika 1 lok 314
tel 721 66 89 22, e mail lodz.samoobrona@vp.pl
Łódź dnia 8.05.2012r.




Zakład Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o. o.
90-133 Łódź. ul. Wierzbowa 52



Szanowny Panie Prezesie


Zwracamy się z uprzejmą prośbą o przekazanie informacji o wysokości stawek na dostarczanie wody jak i obiór ścieków. Prosimy o podanie metody wyliczania.
Dodatkowo prosimy o informację,
  • o wysokości zysków w przekroju rocznym za lata 2005 - 2012,.
  • poczynionych inwestycjach w tym kosztach,
  • ilości i lokalizacji budynków na terenie miasta "bez wody" w mieszkaniach.
  • na jakiej podstawie wylicza się opłaty, takie same za pobór wody i odbiór ścieków. Wszak, wszystkim wiadomo, że ścieków produkuje się zdecydowanie mniej, niż pobiera wody. Czy nie uważa Pan, że równe naliczanie, stanowić może wyłudzenie korzyści ze szkodą dla mieszkańców.
W oczekiwaniu na odpowiedz,
przesyłam wyrazy szacunku.

inż Władysław Sikorski
Przewodniczący zespołu







10.5.2012

 


 
Związek Zawodowy Rolnictwa - Zarząd w Łodzi
90-408 Łódź ul. Próchnika 1 lok 314
tel 721 66 89 22, e mail lodz.samoobrona@vp.pl
Łódź dnia 7.05.2012r.



Wojewoda Łódzki
Pani. Jolanta Chełmińska
Łódź. ul. Piotrkowska 104



Szanowna Pani


Bardzo dziękuję za pamięć i zaproszenie naszej delegacji na uroczyste obchody,

" Święta Narodowego 3 maja "


Nurtuje mnie jednak pytanie, jakim kryterium kieruje się Pani lub komitet organizacyjny obchodów przy zapraszaniu gości na trybunę honorową. Jak zauważyłem, nie zabrakło przedstawicieli związków zawodowych w tym, Solidarności czy OPZZ. W tym miejscu sygnalizuję, że zabrakło miejsca dla naszego przedstawiciela, tym bardziej, że w naszej delegacji uczestniczył szef regionu.

Jak Pani wiadomo Łódź jest największą gminą rolniczą w Polsce a województwo Łódzkie, to doceniany nie tylko w Polsce region producencki w zakresie żywności. Tym bardziej dziwi mnie fakt braku przedstawicieli rolnictwa w miejscu powyżej wskazanym.

Z wyrazami szacunku


Krzysztof Łysyganicz
Przewodniczący






9.5.2012

Agent na agencie


Kto, w tym kraju rządzi?
Kim są Ci, którzy kształtują społeczno - prawne oblicze kraju. Mamy ustawę lustracyjną, która rozlicza czas współpracy z spec służbami ale tylko w czasach PRL.

A co w przypadku, podjęcia współpracy choćby przez posłów czy senatorów po 1990 roku.

Czy nie ma to wpływu na ustawodawstwo, przenikanie tajemnic z Sejmu czy Senatu. Wymuszanie przez spec służby określonych zachowań i postępowania.
Nie jest tajemnicą, że tego typu organizmy mają tendencję do ingerowania wszędzie i we wszystko. A co by było w przypadku, gdyby część rządu była T W.
To kto nami rządzi ?

orez





8.5.2012

Koko Euro Spoko


Na fali krytyki wybranego przez naród w konkursie smsowym hymnu EURO 2012 utworu "Koko Euro Spoko" zespołu Jarzębina należy podziękować zespołowi że przełamał strach przed dezaprobatą i zaprezentował utwór stylizowany na ludowy.

Może i jest on wzorowany na fragmentach lini melodycznej instrumentalnej wykonywanej przez zespół Śląsk piosenki "Kogut" kompozycji pana Killara. Utwór "Kogut" jest utworem o bogatej lini melodycznej przeznaczony na duży zespół folklorystyczny.
Do kulturzy masowej często trafiają przeróbki, utwory wzorowane na króciutkich fragmnentach lini melodycznej większych utworów czy nawet powiedzeniach i przeżywają w niej swoje drugie życie. Miejmy nadzieje że pan Killar nie uzna tego za plagiat.

Ale nie to było źródłem krytyki i rozsierdziło wielu komentatorów tzw "ynteligentnej elyty".
Jak naród mógł - co to za naród , niektórzy go nazywają go "bydłem", po prostu wiocha, słoma z butów itd. Co to za zespół, ubrane w stroje ludowe panie po prostu "mohery" - wstyd no po prostu wstyd. Rozwrzeszczeli się celebryci i krytycy i z wybałuszonymi gałami i pulsującymi od złości żyłami na skroniach wrzeszczą, plują i złorzeczą, że to obciach, buractwo, wiocha i obsuwa.
A naród pokazał że ma swoją tradycje swój folklor ludowy i się go nie wstydzi w przeciwienstwie do tych co nienawidzą tego że urodzili się nad Wisłą a nie gdzieś pod Paryżewem. Tym bardziej należy się cieszyć że wyboru prawdopodobnie dokonała młodsza część społeczenistwo jako ze oni siłą rzeczy lepiej posługują się smsami tym nowym środkiem komunikacji społecznej.
Co ich skłoniło do takiego wyboru - czy chęć obciachu - to byłoby smutne, czy też spojrzenie bez uprzedzeń na piosenkę ludową i własną kulturę.
Tych uprzedzeń nie miały inne nacje - po prostu nie wiedzą co to obciach i mohery - i piosenka Koko Euro Spoko, która podczas Euro 2012 ma towarzyszyć naszym piłkarzom doczekała się już pierwszych remixów.
Za portalem Gwizdek 24 - prezentujemy najlepsze z nich.
"Koko euro spoko"-Jarzębina, remixy -posłuchaj najlepszych przeróbek piosenki na euro 2012 koko-jambo

a tu na youtube


Pod zmienioną lekko aranżacją piosenka ta ma szanse być nie tylko hymnem EURO 2012
ale i stać się przebojem lata 2012


Na portalu Textowo znajdziecie państwo słowa utworu i jego angielskie tłumaczenie a także oryginalne wykonanie.

Ryszard Herbrich





6.5.2012

Władysław Sikorski

Informacja



W sobotę, tj 5 maja br., w Łódzkiej siedzibie Samoobrony ( ul. Próchnika 1 lok 314 ) odbyło się spotkanie działaczy z naszego województwa. Zebraniu przewodniczył , przewodniczący partii Andrzej Prochoń a bieżące zadania, cele, omówił pełniący obowiązki szefa województwa Krzysztof Łysyganicz. Ustalono strategię działnia, odniesiono się do bieżącej sytuacji politycznej w kraju. Przyjęto wytyczne uchwalone przez Radę Krajową. Mocny akcent położono na pracę i współpracę z młodzieżą o czym mówił przewodniczący młodzieżówki Samoobrony Dawid Grzegorzewski.

Władysław Sikorski





5.5.2012
Krzysztof Łysyganicz

Niech nam żyje brać Strażacka.




Jak co roku obchodzimy dzień Św Floriana - patrona strażaków. I jak co roku, strażacy z OSP - Sikawa w Łodzi., rozpoczynają uroczystości od Mszy Świętej w kościele przy ulicy Janosika.

Następnie wszyscy spotykają się na strażnicy, aby we wspólnym gronie wspomnieć tych co odeszli. Dodam, że członkiem strażnicy był nasz wieloletni przewodniczący Paweł Frankowski, którego pożegnaliśmy w miesiącu kwietniu.

W rozmowie z nami, wieloletni Prezes OSP w Łodzi, Pan Sławomir Emanuel, poinformował, że w bieżącym roku jednostki OSP z naszego miasta już przekroczyły w pierwszym kwartale, ilość wyjazdów - interwencji, w stosunku do całego 2011 roku. Jest to dość poważny problem, bo miasto zaplanowało ochotnikom budżet na poziomie podobnym jak w roku poprzednim. Taki stan rzeczy stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców z prozaicznej przyczyny - nie wyjadą, bo nie ma dla wozów bojowych benzyny. Wierzymy w oddanie Prezesa i skuteczne działania na rzecz zwiększenia dotacji z miasta.

I w tym miejscu apel do mieszkańców, jak co roku, wspierajcie OSP - Sikawa, to oni chronią, ratują Wasze życie i mienie. A strażakom ochotnikom, życzę takich samych - ilościowo - wyjazdów i powrotów.

Nigdy nie zagaśnie

Krzysztof Łysyganicz



Co warto wiedzieć o OSP - Sikawa

dane kontaktowe,
Łódź, ul. Janosika 158 tel.: 503 787 943 osp.sikawa@vp.pl.

Krzysztof Bąkowski - Prezes - 515 56 74 60
gadu-gadu: 7956070

Zbigniew Cichoń - Naczelnik - 502 52 35 73
gadu-gadu: 17546153







Polecamy





6.5.2012
Dawid Piotr GRZEGORZEWSKI


Polska bieda



Społeczeństwo Polskie coraz bardziej ubożeje. To jest hańba, że w środku Europy, w Polsce należącej do UE , ludzie nie mają na chleb i margarynę, kupują jedzenie na tzw. "kreskę" w zaprzyjaźnionym sklepie, a nasze polskie dzieci chodzą do szkół, przedszkoli, żłobków głodne!
Nasz rząd PO-PSL zamiast troszczyć się o potrzeby obywateli zajmuje się pierdołami. Nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć ilu ludzi głoduje. Nie wiedzą, że większość dzieci NIGDY nie pojedzie na wymarzone wakacje razem z rodzicami, nie wiedzą również, że matka idąc z dzieckiem do sklepu nie ma pieniędzy aby kupić dziecku czekoladę bo musi kupić chleb! To jest skandaliczne, że premier polskiego rządu śmieje się nam wszystkim prosto w oczy, a jeszcze ludzie mu wierzą. Polacy obudźmy się! Mamy jeszcze czas na zmiany, musimy walczyć. Nawet nie zauważyliśmy,że ludzie żebrzący na ulicach stali się dla rządu czymś normalnym, zwyczajnym. Są bo są. Nie widzą ich ministrowie, nie widzą ci co przemykają ulicami Polski w luksusowych limuzynach, nie widzą przedsiębiorcy wielu spółek i inni. Polska bieda ma twarz biednego, pokrzywdzonego człowieka, który chce tylko żyć! Godnie żyć! Żal mi się robi jak przechodzę bardzo często obok tych żebrzących ludzi i staję z boku i patrzę na ich cierpienie i ból. Oni żebrzą. Większość nich musi to robić nie z własnej winy. Robią to ponieważ Polska nie jest w stanie zapewnić im pracy, godnych zarobków. Co gorsza na obecną chwilę brak jest widoku jakich kolwiek zmian na lepsze, jeżeli dalej będzie kontynuowana polityka bezwzględnych liberałów. Co piąta polska rodzina nie płaci czynszu, światła i innych opłat a wydatki na te opłaty stanowią nie raz ponad 50% ich dochodów. Czy to normalne,że tak traktuje się ludzi, wyzyskuje i chce się kazać pracować do 67 roku życia, aby potem mógł przejść na nędzną emeryturę za którą znów będzie się musiał martwić jak przeżyć do ostatniego? Wielu Polaków kupuje jedzenie z taniej wyprzedaży w hypermarketach czy innych sklepach bo nie stać ich na towar z długim terminem przydatności.Tak wiele ludzi płacze, krzyczy prosi o pomoc. Wystarczy się rozejrzeć drodzy posłowie, ministrowie aby to zobaczyć. Wyjść na ulicę nie tylko przed wyborami ale zawsze, codziennie. Nie spotykać się z bogatymi ludźmi, nie dyskutować z ludźmi z wyższych sfer ale tych zwykłych ludzi. Bieda zalewa nasz kraj i zatacza coraz większe koło. Rozpiętość pomiędzy najwyższym a najniższym wynagrodzeniem jest najwyższa w Europie. I to jest skandal. Dlaczego jeden zarabia 1000 zł a drugi nieudacznik prezes jakiejś firmy 500 tys. zł? Nie wspomnę już o zarobkach członków rad nadzorczych itd. To skandal.

W nas w Samoobronie rodzi się potrzeba obrony ludzi biednych i bezrobotnych, uczciwych lecz dramatycznie czasem pokrzywdzonych przez system Polski. W naszym kraju mnożą się afery, łapówki i innego typu procedery a władza milczy. Bezkarni pozostają ludzie, którzy nas oszukują. Wzywam wszystkich ludzi biednych, bezrobotnych,okradzionych,pogardzanych,robotników do walki o swoje prawa! Prawa człowieka, które są elementarnymi prawami i muszą być przestrzegane. Człowiek jest teraz bardziej pogardzany niż pies. Pies musi mieć zapewnione miejsce do spania, jedzenie a człowiek? Zbiera po śmietnikach pokarm, który już gdy był wyrzucany nie nadawał się do spożycia. Czy o taką Polskę walczyłeś Panie Kaczyński, Tusk i reszta? Ludzie strajkowali, walczyli, przelewali krew za ojczyznę a co wy z nia robicie? Tych wszystkich, którzy siedzą w tym sejmie latami, którzy zdążyli się już wrosnąć w siedzenia trzeba wysadzić z foteli. Polskie społeczeństwo ubożeje. Ludzi odziera się z godności, z szacunku do samego siebie. Bieda wykańcza człowieka i poniża.

Polacy walczmy o swoje prawa póki jeszcze nie jest za późno.

Dawid Grzegorzewski
Przewodniczący Samoobrony Młodych





2.5.2012

1 Majowe refleksje


Jak co roku robotnicy i pracownicy najemni uczcili swoje święto pochodem.
Hasłami tegorocznych manifestacji były:
  • godna praca za godną płace,
  • lepsze warunki pracy,
  • sprzeciw przeciwko reformie emerytalnej wydłużającej okres pracy do 67 lat,
  • sprzeciw przeciwko bezrobociu.
Ale to w telewizji trudno było zobaczyć.
Zobaczyliśmy natomiast pochody przyłączającej się do manifestacji robotniczej i związków zawodowych, pochody skrajnej lewicy i bojówek lewackich jak sami siebie określają "naćpana hołota" słowem różnego rodzaju "Tęczowe Ryśki" i inne opryszki.

Trudno nie zgodzić się z Prof. Ryszardem Bugajem: "W Polsce świętują 1 maja rozmaici
przebierańcy. Być dzisiaj z nimi - to dla mnie niewyobrażalne"

Jak po nocy Walpurgi wypełzły ze swych zatęchłych kryjówek różnego rodzaju upiory i czarownice pokazując przy świetle dziennym swoje oślizgłe oblicze i wydając piskliwe odgłosy odpowiadały na ryk "starego dinozaura" - słowem pokaz niczym z Parku jurajskiego. Liczyli się - dziś nas tyle, za rok może ..., a za 3 lata może morze.

Pogrobowcy Róży Luxemburg od lat walczący z narodem polskim i polskością tym razem skierowali swe spojrzenie na edukacje młodzieży polskiej. Pomimo tego że już dziś maturzystą mogłby zostać uczeń dawnej szkoły podstawowej (przynajmniej w niektórych przedmiotach) stwierdzili że i tak młodzież otrzymuje za dużo wiadomości.

Dzisiejszy system testowy eliminuje całkowicie analityczny sposób myślenia. Pozbawia możliwości zrozumienia przyczyny i skutku działań.
Do wyrobienia tego sposobu myślenia konieczna jest "Historia" eliminowana obecnie z systemu edukacji. Pozwala ona nie tylko na poznanie dziejów własnego narodu ale również na poznanie przyczyn, zależności i uwarunkowań działań podmiotów występujących na scenie politycznej i jak mówi Clausewitz wojna to też polityka - wojna to przedłużenie polityki kontynuowanej tylko innymi metodami.

Bez tej wiedzy trudno dokonywac samodzielnych wyborów i osądów.

Niestety przy tej okazji dowiemy się jak po II rozbiorze upuszczano narodowi krwi w 1830r. jak deptano wolność w 1863r. Jak wybuchła Polska w 1918 i okrzepła w 1920r.
Została ponownie zniewolona w 1945r. Powiew wolności przynósł 1980r. niestety zduszony. Pseudowolność ale już bez własności w 1989r. w wykonaniu postlewicy i części postsolidanościowej starających się przenieść nas z jednego obozu do drugiego.

Dla prawidłowych wyborów konieczna jest jednak wolność słowa i media którymi można z prawidłową informacją dotrzeć do obywateli. Niestety tu rozmaici dworacy nie dopuszczają do tego np. nie zezwalając na obecność TV Trwam na multiplexie.
Telewizja ta oprócz treści religijnych, patriotycznych, kultury chrześcijanskiej stara sie pokazać jak wygląda druga strona medalu oferowanego nam przez rządzących.

1 Maja to również dzien pamiętny - w tym dniu, przed ośmioma laty, Polska wstąpiła do Unii Europejskiej. Samoobrona nie była porzeciwna wstąpieniu do Unii - sprzeciw nasz budziły warunki tego wstąpienia. Ale pomimo niekorzystnych warunków wstąpienia rolnik polski pokazał że dorównuje rolnikom unijnym czego przykładem jest rosnący export produktów rolniczych na stoły europejskie.

To również w tym dniu, dokładnie przed rokiem, rynki pracy m.in. w Niemczech, Austrii, Szwajcarii czy Francji otworzyły się na zarobkowych emigrantów z Europy Środkowo-Wschodniej, spowodowało to sytuację masowej imigracji pracowników niestety zwłaszcza naszej młodzieży.

Kościół Katolicki przypominał zawsze, że 1 maja to dzień świętego Józefa - robotnika i zapraszał na nabożeństwa z tej okazji z czego skorzystali członkowie Samoobrony i wzięli udział w uroczystych nabożenstwach.

Ryszard Herbrich





28.4.2012
Dawid Piotr GRZEGORZEWSKI


Ciągle słyszymy o sukcesie polskich
reform gospodarczych


Ciągle słyszymy o sukcesie polskich reform gospodarczych i o wzroście, do którego one doprowadziły.
Okazuje się jednak, że w Polsce rosną obszary biedy, a inne byłe kraje byłego bloku wschodniego rozwijają się szybciej. Brak jest jednoznacznych kryteriów, na podstawie których można sformułować obowiązującą wszystkich teorię ubóstwa społeczeństwa . Zwykle przyjmuje się, że ubogim nazywamy kogoś, którego nie stać na zaspokojenie elementarnych potrzeb, które w zbiorowości uznaje się za podstawowe.

Pojęcie to bowiem jest relatywne. Zawsze się mówi, ze ktoś jest biedny, a ktoś bogaty, przykładając jedną miarę do dwóch osób. Pojęcie biedy i bogactwa nie może bowiem istnieć w próżni, zawsze stanowi kryterium porównawcze.Sfera biedy to jedna z najistotniejszych problemów, z którymi musi się zmierzyć diagnostyka społeczna. Jest to jednocześnie niesłychanie złożona kwestia, której skomplikowanie wymaga dogłębnych badań.Państwo winno koordynować swoją politykę walki z patologiami życia społecznego z innymi organami władzy samorządowej oraz organizacji pozarządowych, by odnosić sukcesy w polityce zmniejszania rozmiarów biedy . Niestety u nas tak się nie dzieje. Z dnia na dzień oglądając wiadomości słyszymy o rosnącym bezrobociu, o bezdomnych szwędających się po dworcach, o ludziach popadających w depresję w powodu utraty pracy. Pamiętajmy również, ze im większa jest sfera biedy, tym większa skala przestępczości. Kryminalizacja życia oraz ubożenie społeczeństwa stanowi system zdarzeń połączonych. Nie trudno znaleźć na ulicy osobę która chce ci ukraść cenną rzecz za którą kupi sobie jedzenie. A już najbardziej absurdalne są działania Straży Miejskiej na ludziach sprzedających towar na chodnikach, w podziemiach, na bazarach. Widziałem nie raz akcje SM, która rekwirowała towar sprzedającemu na ulicy. Ludzie proszą o litość! Proszę o okazanie im serca bo w ten sposób zarabiają na życie. Jednak władze tego nie rozumieją. Wystawiane są mandaty, a towar rekwirowany. Zadaję pytanie. Co mają zrobić ci ludzie aby zarobić na życie? KRAŚĆ?! Chyba lepiej sprzedawać coś na ulicy niż okradać ludzi czy sklep?
Największą liczbę wśród ludzi uznawanych za ubogich stanowią robotnicy i rolnicy. 3/5 ludzi biednych mieszka na wsi. Jedna trzecia z nich pochodzi z gospodarstw domowych z przynajmniej jedną osobą bezrobotną. Im większe miasto, tym tych osób jest mniej, zapewne dlatego, ze w większych miastach jest bardziej rozwinięty przemysł i usługi, więc łatwiej jest znaleźć pracę. Najgorzej jest na wsiach, gdzie sfera usług znajduje się w powijakach, pracę daje tylko rolnictwo. Tymczasem tylko wielkoobszarowe gospodarstwa rolne dają szansę na jakikolwiek zysk, a w Polsce dominują małorolni chłopi.Koncentracja polskiej biedy na wsi różni nasz kraj od innych krajów rozwiniętych, gdzie bieda jest zjawiskiem raczej miejskim. Na całym świecie z ubóstwem wiąże się też brak pracy. W Polsce, wśród gospodarstw, w których jest osoba bezrobotna skrajne ubóstwo jest na poziomie 27%.

W UE granicą ubóstwa jest 60% średniego wynagrodzenia. W Polsce 350 zł na osobę. Jak to jest,że niby jesteśmy jedną wspólnotą a tyle nas dzieli?
Nikt nie zastanawia się,że juz dawno zatracone zostały jakies proporcje między cenami a płacą minimalną.Jak ma się ok.1000zł wypłaty do opłat ciągle rosnacych za mieszkania,prąd,gaz itd. jak tu przeżyć? Czy premier Tusk zadaje sobie takie pytanie jak żyją Polskie rodziny? Wiele rodzin musi pracować za granica , żeby utrzymać swoje rodziny w Polsce. Na granicy ubóstwa żyją ci, którzy regularnie pracują , z roku na rok ten współczynnik się powiększa. Prawo rzuca kłody pod nogi rodzimym przedsiębiorcom , za to obcokrajowcy mają zapewniony cały szereg ułatwień i ulg podatkowych. Co roku bezdomni w Polsce umierają z głodu i przemrożenia. Polska nie ma autostrad , a np. Niemcy posiadają piękne autostrady.
Panie Premierze Tusk: Ja panu już dziękuję!

Dawid Grzegorzewski
Przewodniczący Samoobrony Młodych





27.4.2012

Nic nie mam



Do tego dąży obecna koalicja, aby każdy z nas był panem nikt - czyli jak to mawiają golasem.

Czemuż to tak - ano łatwiej rządzić tymi, co myśli mają ukierunkowane na zdobycie kromki chleba. Oni nie mają innych pragnień. Niech plebs nam nie podskakuje, bo jak podskoczy, to im podkręcimy podatkową śrubkę tak, że zapomną jak się nazywają.

To nie jest groźba władców - to jest stan faktyczny.

A my - co na to - nic.

A może jednak mały buncik. Nowa wiosna ludów. Tylko razem damy im radę. Każdego z osobna rozjadą jak czołg - muchę.

orez





25.4.2012
Krzysztof Łysyganicz

Kpiny z Łodzian




W miesiącu marcu wystosowaliśmy pismo do Pani Zdanowskiej - prezydenta miasta, mającej w swojej osobie, i nie tylko, moc wykonawczą i uchwałodawczą w mieście Łodzi.
Chodzi o przywrócenie 10 minutowych biletów na tramwaj i autobus. I cóż za przedziwną odpowiedź otrzymujemy.
Po pierwsze pismo do nas wystosował ZDiT, zarządca, organ nie mający żadnych kompetencji w zakresie, o którym pisaliśmy, a podpisał je zastępca dyrektora ds transportu zbiorowego.
Prosimy, przeczytajcie jakie bzdury wypisuje - albo nie wie, co podpisuje, albo robi z nas ludzi nie oczytanych w prawie miejskim.
W niedługim czasie zamieścimy odpowiedź, bo nie popuścimy.

Krzysztof Łysyganicz








Polecamy





21.4.2012
Dawid Piotr GRZEGORZEWSKI


Bezrobocie i brak pomocy
dla osób najbiedniejszych


Bezrobocie i brak pomocy dla osób najbiedniejszych zatacza w Polsce coraz większy krąg. Ludzie bezrobotni, biedni są wykluczani z życia przez co wielu z nich popada w depresję i załamania nerwowe. Wiele z rodzin żyje na "kredyt" najpierw jeden później drugi i następny. Kiedyś przychodzi jednak czas,że nie ma z czego spłacic i tu zaczyna się problem. Instytucje bankowe w Polsce są bezlitosne dla osób, które tracą pracę i nie mają na spłatę kredytu. Nie interesuje ich,że nie mają z czego wyżywic dziecka, kupic mu ubrań itd. Dla nich liczy się KASA!

W wielu rodzinach przychodzi taki dzień, że zastanawiasz się, na co wydać pieniądze w portfelu. Na jedzenie, opłaty, leki,czy buty dla dziecka? Wyć ci się chce, zaciskasz zęby. Najgorsze chyba jest to, że ludzie wokół ciebie nie wierzą w to, że nie masz nic. Bo masz przecież gdzie mieszkać. Niejako sam podejmujesz decyzję o alienacji, by nie czuć się gorszym. Jednocześnie wpychasz się w poczucie gorszości i to w biedzie chyba jest najgorsze. Tak jest w wielu rodzinach.

I ta sytuacja jest przerażająca, bo jakie to państwo socjalne, jaka demokracja aby jeden miał 100.000 a drugi nie miał co do garnka włożyc. Okazuje się, że problem biedy może dotyczyć 13 mln Polaków. A ta nie łączy się już tylko z bezrobociem, alkoholizmem czy patologią. Coraz więcej jest osób, które mimo tego, że pracują, mają problemy z zaspokojeniem podstawowych potrzeb materialnych.

Wiele osób stoi bardzo często przed dylematem : kupno interesującej książki chęć przeczytania tego, co mnie interesuje, czy raczej potrzeba zapłacenia rachunku za to, co niezbędne mi jest do życia. To ogranicza według mnie poziom inteligencji naszych rodaków. Uważam,że wiedza, zainteresowania każdego człowieka są mu również niezbędne.

Przez kilkanaście lat ceny żywności zmieniały w bardzo niewielkim stopniu. Teraz dosłownie wystrzeliły w górę. Żywność jest dziś najdroższa od 21 lat, a będzie jeszcze drożej! Dla najlepiej zarabiających dylemat ograniczy się do rezygnacji z luksusu. Najbiedniejszym pozostanie walczyć o przetrwanie.
I ja się wcale ludziom nie dziwie,że nie chcą iśc na wybory, nie interesuje ich polityka skoro wiecznie to samo, ci sami ludzie u władzy tylko pod innymi szyldami. I tak nas omamiają tymi obietnicami , a prawie żadna z nich nie jest realizowana. Jak ten człowiek żyjący z zasiłku socjalnego za 300 zł ma przeżyc, opłacic mieszkanie, kupic leki i inne potrzeby zaspokoic. To nierealne!


Bieda i ubóstwo kojarzy się przede wszystkim z zasiłkami, pomocą społeczną, patologią, alkoholizmem. Tymczasem problem biedy coraz częściej dotyczy też ludzi wykształconych, pracujących na etacie. Wykluczenie społeczne nie dotyczy jedynie braku zasobow materialnych oraz niezdolności do uczestnictwa w społeczeństwie konsumpcyjnym, ale obejmuje także niewystarczające i nierowne uczestnictwo w życiu społecznym,ekonomicznym,politycznym i kulturowym albo jego brak.

Ubóstwo jest bardzo groźnym zjawiskiem, gdyż pociąga za sobą wiele negatywnych zjawisk. Jest źródłem przestępczości, a także wielu zachowań, które nie są społecznie akceptowane, jak na przykład prostytucja osób nieletnich.

Ubóstwo bardzo szybko się rozprzestrzenia. Na świecie, a także i w Polsce pojawia się coraz większa liczba osób, która dotknięta jest tym problemem. Można wyodrębnić dwa podstawowe pojmowanie zjawiska ubóstwa. Pierwsze rozumienie - absolutne - odnosi się ono do stanu niezaspokojenia oraz braku podstawowych życiowych potrzeb, które uznawane są za minimalne w określonym społeczeństwie oraz czasie.

Natomiast w rozumieniu względnym - ubóstwo traktowane jest -jako naruszenie zasady społecznej sprawiedliwości przez funkcjonowanie zbyt dużej rozbieżności miedzy poziomem życia danych grup żyjących w społeczeństwie.
Podstawowym sposobem, który może przyczynić się do ograniczenia zjawiska ubóstwa jest dążenie do zmniejszania bezrobocia, poprzez tworzenie nowych miejsc zatrudnienia, następnie prowadzenie aktywizacji zawodowej ludzi biednych, a także aktywna polityka rynku pracy.

Należy w znacznej części i stopniu przebudować system pomocy biednym. Przede wszystkim popracować nad skutecznością oraz celowością tego systemu.

- odbiurokratyzowanie urzędów pracy
- przekazanie większej puli środków na te prawa - ale w aktywnej formie
- odsunąć na bok politykę, która ma na celu pojmowanie całego przyrostu dochodów przez bogatych
- praca oraz dochody z niej miały wyższość nad zasiłkami

Dawid Grzegorzewski
Przewodniczący Samoobrony Młodych

Polecamy





20.4.2012
Andrzej Prochoń

Andrzej Prochoń dla ludzi


Staraniem przewodniczącego partii, podpisano umowę z kancelarią prawną Król i partnerzy, na udzielanie bezpłatnych porad dla naszych członków. Poniżej adres kontaktowy.


Bezpłatne porady prawne dla członków
"Samoobrony"






Kancelaria Prawna Król i Partnerzy świadczy bezpłatne porady prawne dla członków "Samoobrony"





20.4.2012

Jak Wam nie wstyd !!!


Grabieżcą politykę w stosunku do swojego obywatela uprawia nie tylko rząd, ale także nasi najbliżsi, czyli samorząd z panią Zdanowską włącznie. Jak można okradać najbiedniejszych w imię prawa - w imię reperowania budżetu MPK. Likwidacja biletów 10 minutowych to jawne oszustwo - okradanie nas z resztek pieniędzy jakie pozostają w kieszeni. Mam nadzieję, że Samoobrona tym draniom, nie popuści. Nie angażowała się w referendum ale nie powiedziane, że jej wraz z jej ekipą nie przepędzi na cztery wiatry. Złość i gorycz w narodzie miejskim, a od tego już tylko krok do działania. To jest poważne ostrzeżenie pani Zdanowska.

orez





16.4.2012
Dawid Piotr GRZEGORZEWSKI


Dla wszystkich rodaków rozczarowanych
rządami PO-PSL




Dla wszystkich rodaków rozczarowanych rządami PO-PSL widzę alternatywę. Jest nią partia Samoobrona .
To nasz program społeczno-gospodarczy gwarantuje równe szanse dla wszystkich obywateli. Trzeba wreszcie naprawiać Polskę, poprzez reformy gospodarcze i fiskalne, a nie walczyć wszelkimi metodami z obecnymi przeciwnikami politycznymi.
Liberalizm ekonomiczny i brak działań pobudzających popyt i rynek wewnętrzny doprowadzi Polskę do zahamowania rozwoju. Świetnym mechanizmem jest tu podnoszenie płac, ale obecnej władzy nie zależy na tym, aby kiedykolwiek Polacy jakością życia dorównali mieszkańcom Europy Zachodniej, ale na tym aby tamtejsze koncerny traktowały nasz kraj jako rezerwuar taniej siły roboczej.

Podnoszone są podatki, mówi się kryzys. Ale dlaczego zawsze odbija się to kosztem najbiedniejszych? Dlaczego ten, który już ledwo wiąże koniec z końcem, ma być tym którego PO wkrótce przeniesie do kontenera socjalnego, bo po podwyżkach nie będzie go stać na opłacenie mieszkania?

Co to za rząd, który nie potrafił rządzić przez 4 poprzednie lata, ogłupiając Polaków,że jest dobrze skoro już wtedy było wiadomo,że kryzys nas dosięgnie i że nie ma innej opcji jak podwyżki podatków, zabieranie ulg itd. Polacy znów daliście się oszukać tym którzy mamili was tanimi obietnicami przed wyborami, czarowali was jaki to mają program gospodarczy, który to umocni Polskę przed ciężkimi czasami. Tak więc na gruncie ludzkiego instynktownego odruchu samoobrony - powstał ruch społeczny Samoobrona , skupiający tych wszystkich, którzy bronią się przed dotychczas rządzącymi układami politycznymi.
Z tego względu ci, którzy są zagrożeni - muszą również utworzyć organizację, jednoczyć siły aby być w stanie efektywnie bronić się przed tymi, którzy zajmują zarówno prawą jak i lewą stronę sceny politycznej. Nie możemy pozwolić na wyzysk pracownika za jak najmniejsze pieniądze. To skandal ilu ludzi nie ma umowy o pracę, a pracuje na umowach śmieciowych za najniższą stawkę, a prywatne agencje zacierają ręce na wyzysku robotnika. Taka jest prawda Panie premierze. Obiecane było,że ma być zrobiony porządek z umowami śmieciowymi, że mają być odciągane składki na ubezpieczenia społeczne. I co? Projekt chyba poszedł w zapomnienie. Obrona tych wszystkich pokrzywdzonych ludzi, którzy urodzili się w Polsce i z każdym dniem zostają dotykani coraz to wyższymi podwyżkami i innymi rzeczami jest bowiem nadrzędnym celem Samoobrony.

Polacy wyjeżdzają za chlebem za granicę naszego kraju w poszukiwaniu szczęścia i wyższych zarobków. Dziś nie powstrzymają Polaków żadne zwolnienia ze składek. Jedynym sposobem na powstrzymanie wyjazdów jest podnoszenie płac w Polsce do takiego poziomu, by wyjazdy przestały być atrakcyjne. Nie powstrzyma ich ani rząd, ani Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej.
O wysokości płacy decyduje bowiem przede wszystkim rynek. Do tej pory promował on przedsiębiorców - wysokie bezrobocie dawało im przygniatającą przewagę przy ustalaniu wysokości zarobków pracowników.

Dopóki polscy pracodawcy nie zrozumieją, że zaczynają konkurować o pracowników z pracodawcami na całym kontynencie wyjazdy będą trwały i nie powstrzymają ich żadne doraźne programy, a czasy zamykania granic i odbierania paszportów minęły bezpowrotnie. Chcąc poprawić swój byt musimy nauczyć się owego solidaryzmu społecznego od tych, którzy ma ją go wpojony od dawna. Jak tego dokonać? Otóż jest to w dużej mierze rola takich organizacji jak Samoobrona. Jest to praca wychowawcza polegająca na niesieniu dobrego przykładu poprzez pracę na rzecz swoich małych społeczności. Jest rzeczą naturalną, że każdy kto chce brać udział w rządzeniu Państwem, powinien również mieć wpojoną troskę o swoją małą ojczyznę, czyli wieś, miasteczko, miasto, region Polski. Ktoś kto tylko aspiruje do najwyższych urzędów nie wykazując najmniejszego zainteresowania sprawami lokalnymi, najprawdopodobniej jest zwykłym karierowiczem, który szuka tylko sposobu dotarcia do władzy i "koryta".

Donald Tusk usilnie próbuje kreować wizerunek kompromisowego, lojalnego i stojącego ponad teczkowymi gierkami premiera. W rzeczywistości niczym nie różni się od pozostałych, parających się od 16 lat polską polityką żerujących na ludzkiej niepamięci. To kolejny przedstawiciel tej samej kliki, jedna z głów gnębiącej kraj neoliberalnej polityki.

Polacy przebudźmy się! Zacznijmy walczyć o swoje prawa i to co się nam należy. O szacunek i godność! Chcesz walczyć, wstąp do Samoobrony. Do partii z przyszłością w której dobro człowieka jego godność są wartościami nadrzędnymi.

Dawid Grzegorzewski
Przewodniczący Samoobrony Młodych

Polecamy





15.4.2012

Kto nas wyżywi ?


Nie podcina się gałęzi na której się siedzi - tak mówi polskie przysłowie. Tyczy to wszelkich działań mających za podstawę zapewnienie bytu i właściwej egzystencji narodu polskiego,.

A co na to, PSL + PO - a co ich to obchodzi.

Inflacja pnie się górę, bezrobocie osiąga katastrofalne rozmiary. Ludzie z rozpaczy, chwytają się każdej pracy, za psie pieniądze. Ludzie zdziwieni udają, że wszystko jest OK, tylko oni są mało zaradni. To nie prawda. Kto zna się na ekonomi, ten wie , że jesteśmy cząstką systemu społeczno - ekonomicznego. I jak te tryby pracują tak, a nie inaczej - taki przynoszą efekt.

Nikt nie ufał Samoobronie, bo po co im program gospodarczy - pro społeczny.

No to w zamian jedziemy na wózku - nędzy i rozpaczy.

Jest tylko nadzieja w tym, że nadal istniejemy jako partia i są wśród nas ludzie oddani sprawie polskiej.

Tak trzymać.


orez





14.4.2012
Dawid Piotr GRZEGORZEWSKI


STOP PO



Platformie Obywatelskiej już dziękuję !
Dziękuję za bezrobocie, za drożyznę, za demagogię i za inflację !
Waszych rządów mam już dość !
To dziwne,że społeczeństwo nadal nie dostrzega tego wyzysku obywateli jaki wy proponujecie. Praca do śmierci, zwiększanie podatków. Wszystkie wasze obietnice to kłamstwo. Pamiętam hasło: " By żyło się lepiej-wszystkim" I co Panie Tusk? Zapomniał Pan. Komu żyje się lepiej?
Pragnę uzmysłowić ludziom, że popieranie partii bez programu, w której są osoby o zupełnie przeciwstawnych poglądach (np. J. Gowin i B. Arłukowicz, czy E. Radziszewska i M. Kidawa-Błońska), a których łączy jedynie chęć rządzenia i straszenie PiSem, świadczy o małej wiedzy.Wyborcy Platformy Obywatelskiej to w większości przypadków osoby nie interesujące się polityką, sprawami swojego kraju, nie rozumiejące spraw publicznych i zmanipulowane.
Tak, wyborcy sa bardzo cierpliwi. Zwłaszcza że przecież rujnowanie kraju można usprawiedliwic tym, żeby sie inna partia do władzy nie dostała, prawda? Jednakże, tym razem miarka sie przebrała.
Ustawa o zasiłku dla pozostających bez pracy nie z własnej winy, jak widać , nie stanowi populistycznego hasła. W imię dobrze rozumianej solidarności międzyludzkiej staje się koniecznością.
Przewodniczący ŚP. Andrzej Lepper wielokrotnie nawoływał: zastanówcie się, co robicie, nikogo nie wolno zostawić w biedzie!
PO juz nie wystarczy dominacja w tradycyjnych mediach (Wyborcza, TVN, Wprost). Stop tej medialnej propagandzie gdzie nie ma demokracji. To skandal,że materiały partii opozycyjnej np. Samoobrony nie są puszczane w wolnych mediach.
Dlaczego społeczeństwa nie informuje się o działalności partii, która tak wiele zrobiła dla Polski. Cenzura!
PO nie interesuje dobro Polski i jego obywateli.Trzeba bowiem powiedzieć wprost - ci ludzie rządzili już Polską - jakie są efekty widzimy wszyscy. Recesja, stagnacja gospodarcza, bezrobocie, prywatyzacja, wyprzedaż za bezcen majątku narodowego - to tylko niektóre skutki polityki prowadzonej w ciągu ostatnich 14 lat.

Oni już byli, oni oszukali, oni muszą odejść!


Dawid Grzegorzewski
Przewodniczący Samoobrony Młodych






12.4.2012
Krzysztof Łysyganicz

Łódzki przegląd wydarzeń




Luksus pod zdechłym psem - tak można nazwać blokowiska wybudowane za społeczne pieniądze przez miasto, na Olechowie i Janowie Nie dość, że zamiast pełnych cegieł, czy pustaków wpakowano do środka wszelkie świństwo, to w ramach czynszu dołożono extra: grzyb, wilgoć, pękające ściany. Nie ma nic za darmo, za dodatki trzeba płacić i to niezłe sumy, aż zrozpaczeni najemcy podnieśli bunt - mówiąc - nie !!! Tak wygląda społeczne budownictwo.

Łagiewnicki tor przeszkód - to nic innego jak rozkopana Łagiewnicka. Dość głęboki i szeroki wykop na całej szerokości. Tylko śmiałkowie byli gotowi pokonać wertepy. Podziw i współczucie należy się inwalidom, staruszkom, taplającym się w błocie, brnącym prawie wpław na drugą stronę jezdni. I ostatnio, po wielu interwencjach, zrobiono z łaski , gdzie - niegdzie, kładki. Oj, poskąpił Bóg rozumu i wyobraźni, co niektórym - a niby uczeni - bo po studiach.

Błękitu szkolny cień - to nic innego jak przymus noszenia po szkole błękitnych papci - niby ochraniaczy. Skończył się cyrk w szpitalach, zaczyna w szkołach. Ciekaw jestem, co kapitaliści od produkcji zaproponowali tym razem szkołom, w zamian, za możliwość zainstalowania automatów na to ohydztwo, w cenie 1 zł. Czas najwyższy aby skończyć z terrorem w szkołach. Wszak na uczelniach też są młodzi ludzie, a nikt nie wymusza chodzenia w domowych łapciach czy błękitnym świństwie. I jak mawia stary dowcip: jak wszyscy, to wszyscy, babcia też - więc może dla przykładu grono pedagogiczne założy na swoje zabłocone buciska , błękitu szkolny cień.

Pij tylko zdrowo - w trosce o nasze samopoczucie alkohol ma być wyprowadzony z centrum na przedmieścia. Wiadomo tam powietrze lepsze, bliżej łąk i lasów. A tak na poważnie, ci, co to wymyślili nie zdawali sobie sprawy, że Polacy nie durnie i smykałkę do interesów mają. Czasy ograniczeń to rozkwit handlu bramowego, choćby na ul. Wschodniej ,czy Włókienniczej. Tak było i tak jest, potrzebujący zawsze znajdzie tego co ma i sprzeda - prawo rynku.

Krzysztof Łysyganicz
przewodniczący województwa





10.4.2012
Dawid Piotr GRZEGORZEWSKI


ŁÓDZKIE BEZ PERSPEKTYW?



Nie oszczędza ich los ani często ciężkie choroby. Zostali strasznie doświadczeni przez życie. Niektórzy może nawet za bardzo. Ale nawet teraz nie mają szansy na lepsze życie, na pracę. Mimo to nie poddali się i starają się żyć normalnie. Kończą lub skończyli studia i byli pewni, że sobie poradzą. Liczba osób niepełnosprawnych w Polsce wynosi ok. 3,4 mln osób - to co dziesiąty człowiek powyżej 15 roku życia.
Ludzie niepełnosprawni po studiach alarmują do parlamentu: NIE MA DLA NAS PRACY!

Pracodawcy o przyjęciu osób nie w pełni sprawnych rozmawiają niechętnie. Podkreślają, że nie opłaca się ich zatrudniać, gdyż wiążą się z tym dodatkowe obowiązki, np. zapewnienie opieki lekarskiej. Ich zdaniem, mimo starań osoby nie do końca zdrowe nie będą w stanie pracować tak wydajnie jak ci, którym nic nie dolega.Dla wszystkich niepełnosprawnych nie ma pracy bo rząd Tuska zabrał wsparcie dla nich i teraz muszą pracować za 2,50 zl na umowach o dzieło!

Przypominam Panu Premierowi zapis:
Karta Praw Osób Niepełnosprawnych - stanowi, że "osoby niepełnosprawne, czyli osoby, których sprawność fizyczna, psychiczna lub umysłowa trwale lub okresowo utrudnia, ogranicza lub uniemożliwia życie codzienne, naukę, pracę oraz pełnienie ról społecznych, zgodnie z normami prawnymi i zwyczajowymi, mają prawo do niezależnego, samodzielnego i aktywnego życia oraz nie mogą podlegać dyskryminacji".

Nie dopuśćmy, aby tysiące osób z ciężką niepełnosprawnością znowu znalazło się w domach, nie dopuśćmy do takiego ich upokorzenia i zmarnowania wspólnych lat pracy. To taki sam pracownik jak każdy zdrowy. Zatrudniając chorą osobę, dajemy im szansę na rozwój, na lepsze życie. Pamiętajmy, że niepełnosprawny w pracy może być sprawny! Nie zapominajmy o ludziach, którzy zyją wśród nas i też chcą żyć! Osoba niepełnosprawna jeszcze bardziej potrzebuje naszego wsparcia.

Młodzi przebudźmy się. Nie dajmy sobą manipulować. Musimy walczyć o swoje prawa, ponieważ w naszej starości nie mamy ani pewnej emerytury, ani pewnej pracy, ani spokoju bo Polski RZĄD nie jest nam w stanie tego zagwarantować. Jesteśmy oszukiwani, okradani, wyzyskiwani na śmieciowych umowach zleceniach, dzieła itd. Premier TUSK śmieje się nam w twarz ale to nie on a MY będziemy musieli martwić się o nasz codzienny byt. To my będziemy kiedyś musieli utrzymać nasze rodziny, dać dzieciom jeść, zapewnić godne warunki. Pomyślmy i zmobilizujmy się wszyscy do działania.

Dla mnie gwarantem spełnienia moich i wielu innych ludzi młodych postulatów jest Samoobrona. Tylko ta partia gwarantuje nam młodym lepszą przszłość, uczciwość, pracę, zapewnienie bezpieczeństwa rodzinie. Przyłączcie się do nas i działajmy RAZEM dla dobra naszej UKOCHANEJ POLSKI!

Dawid Grzegorzewski
Przewodniczący Samoobrony Młodych





8.4.2012
Krzysztof Łysyganicz

 




SAMOOBRONA
woj. Łódzkiego

Oświadczenie

Pogarszająca się sytuacja żywnościowa mieszkańców miast i wsi, zmusza nas do rozważenia, czy aby nie należy zastosować radykalnych kroków w celu wymuszenia na Polskim Rządzie działań osłonowych.

W przypadku braku reakcji i udawania, że problemu nie ma, my skupieni w Samoobronie województwa łódzkiego, po uzgodnieniu z Przewodniczącym partii Andrzejem Prochoniem i Przewodniczącym związku naszego województwa Markiem Wojterą, podejmiemy stosowne kroki.

Nie może być tak, że Rząd swoje a naród swoje. Oni zostali wybrani z woli ludu i mają obowiązek nas obywateli - chronić i bronić.

Za Zarząd

Krzysztof Łysyganicz
przewodniczący województwa

Polecamy





7.4.2012

Jak żyć oszczędnie ?


Takie pytanie i działania wymusza na nas życie. Gdzie jest jednak granica między świadomym oszczędzaniem a wymuszonym przesunięciem się do sfery nędzy i ubóstwa. Ileż to trudu zadają sobie rządzący aby to nie oni a my - wytężali umysł - jak żyć oszczędniej.

Jest oczywiste, że winowajcą za taki stan rzeczy jest nie tylko PO, ale także ich poprzednicy.

A oto fragmentaryczne ukazanie przyczyn notorycznego niedostatku grosza w kasie publicznej.
  • nadmiernie rozbudowana struktura około rządowa w postaci Instytutów, Agencji, Biur Analiz, itd.,
  • zgodne z prawem wyłudzanie pieniędzy przez Dyrektorów, prezesów owych instytucji - poprzez niebotyczne wynagrodzenia, premie, odprawy a w przypadku odwołania, dymisji - natychmiast chorują i łupią niedoinwestowany ZUS.
To jest wierzchołek góry lodowej, oni są na górze, nie dusi ich życie, oddychają świeżym, bogatym w tlen i pieniądze środowiskiem - u podstawy my, przyciśnięci ciężarem potrzeb tych, co prawo znaczą.

orez





5.4.2012

Pikieta w Pabianicach


4 kwietnia br., przed Urzędem miasta, działacze pabianickiej Samoobrony zorganizowali pikietę.

Cel; zasygnalizowanie trudnej sytuacji tych co mają pracę i tych bez niej, w tym rolników.

Dawid Grzegorzewski apelował: "Możemy pracować nawet do 70 roku życia, ale w takim razie niech rząd zagwarantuje nam wszystkim pracę"

Hasła protestu:
"Gdy zabrakło Andrzeja Leppera, Polskę trafiła jasna cholera"
"Polacy nie ludzie Ciemnogrodu - nie będziemy pracować aż do grobu"
"Dość już ściemy - na benzynę i na chleb niskie ceny"

Organizatorem był Dawid Grzegorzewski na którego zaproszenie przybył Przewodniczący partii Andrzej Prochoń.

redakcja





4.4.2012
Krzysztof Łysyganicz

Idzie głód !!!




Nie jest tajemnicą, że w całej Europie wymarzły zboża zasiane jesienią. Interwencyjne działania mające na celu wsparcie finansowe rolników w zakupie nasion, nawozów, itd., poczyniły wszystkie kraje europejskie w tym także Ukraina i Białoruś - tylko nie Polska. Chodzi o ponowy zasiew wiosną.
Dodam, że polscy spekulanci już wykupili pozostałe zboże siewne i nie tylko, windując teraz ceny do niebotycznego poziomu. Jest to bariera nie do pokonania dla przeciętnego rolnika. Na domiar złego ceny paliw, nawozów, stanowią dodatkową barierę - za drogo, nie dają rady z własnej kieszeni wydatkować tych sum na ponowny zasiew.
A więc co nasz czeka. Według fachowców: totalny brak zboża czyli mąki do wypieku chleba. Nie ma też możliwości importu z Europy - bo tam nie ma. Pozostają kraje z innych kontynentów. I tutaj zdecyduje cena. Bogate kraje zakupią zboże po każdej cenie - a my - niestety też. Według prognostyków, chleb może osiągnšć cenę nawet 10 zł za bochenek. Oby tylko był. Ta sytuacja może się w kolejnych latach pogłębić. Bo jak nie zasieją - to nie sprzedadzą - no bo, co mają sprzedać. Jak zabraknie gotówki na kolejny zasiew, to pola uprawne zmienią się w ugory.
Spekulanci sięgną po import zboża, dostarczając go do Polski ale po cenach iście światowych.

Taki stan rzeczy, to tragedia nie tylko dla plajtujących chłopskich gospodarstw, ale także, dla mieszczuchów; bo będą marzyć o kromce dobrego polskiego chleba.

I co na to nasz Rząd, i to z PSL włącznie: a no nic - oni problemu nie widzą; bo Rząd się sam wyżywi.

Krzysztof Łysyganicz

Polecamy





2.4.2012
Dawid Piotr GRZEGORZEWSKI


Witam,



Powstała strona Samoobrony w Pabianicach. Strona będzie na bierząco aktualizowana wiadomościami z kraju i lokalnymi. Jest to dobra metoda dotarcia i przyciągnięcia do siebie mieszkańców Pabianic.

Podaje adres strony: http://samoobronapabianice.webnode.com/

Proszę o opublikowanie informacji na stronie.

Dawid Grzegorzewski





30.3.2012

Wszyscy razem


W trakcie przerwy w obradach Prezydium partii ( 29. 03. 2012 r.,Warszawa), delegacja Samoobrony wraz z jej przewodniczącym Andrzejem Prochoniem udała się do protestujących pod Sejm.
Delegacja miała ze sobą poświęcony koszyk wielkanocny. Kosz ten wraz z pismem - listem wspierającym przekazał osobiście Przewodniczący partii organizatorom.
Z satysfakcją należy przyznać, że nasi, zostali entuzjastycznie przyjęci przez pikietujących.

redakcja






28.3.2012

Informacja


W dniu 27 marca br., w Warszawie odbyło się pierwsze posiedzenie nowego Prezydium partii Samoobrona. Zebraniu przewodniczył Przewodniczący partii Andrzej Prochoń.

Poniżej podajemy skład nowego prezydium,
  1. Andrzej Prochoń - Przewodniczący
  2. Lech Kuropatwiński - wiceprzewodniczący
  3. Andrzej Urbaniak
  4. Dariusz Krasnodębski
  5. Krzysztof Prokopczyk
  6. Andrzej Rusiński
  7. Ryszard Krzyśkow
  8. Marek Wojtera
  9. Stanisław Kowalczyk
  10. Krzysztof Łysyganicz
  11. Jano Sochocki
  12. Stefan Wesołowski










28.3.2012

LIST OTWARTY


27.03.2012


Szanowny Pan
Bronisław Komorowski
Prezydent RP


Szanowny Pan
Donald Tusk
Prezes Rady Ministrów


LIST OTWARTY


Prezydium Samoobrony wyraża wielkie zaniepokojenie sytuacją oświaty. W kręgach samorządowych zauważane są tendencje mające na celu likwidację szkół o różnym poziomie nauczania. Jest to zjawisko zmuszające nas do podjęcia radykalnych kroków mających na celu umożliwienie dalszego funkcjonowanie tych placówek.

Wiele samorządów z wójtami/burmistrzami/prezydentami na czele, zapomina o swoim posłannictwie mającym na celu służbę społeczeństwu (zapewnienie godnych warunków socjalno - bytowych) i nie licząc się z opiniami mieszkańców likwiduje dobre szkoły tłumacząc swoje postępowanie względami ekonomicznymi. Karygodnym i niedopuszczalnym jest takie traktowanie zwłaszcza niewielkich szkół wiejskich, gdzie skupia się całe życie kulturalne, wychowawcze, naukowe. Budynki szkoły dla tych dzieci miejscami, w którym mogą się rozwijać bawić, uprawiać sport, wychowywać pod okiem dobrze wykształconych pedagogów.

"Komasowanie" uczniów w molochach szkolnych nie prowadzi do niczego dobrego. Wielkim błędem reformy szkolnictwa było powoływanie do życia gimnazjów, które prowadzą do rozprzężenia psychiki młodego człowieka (świadczą o tym kroniki kryminalne).

Wiele szkół przeznaczonych do likwidacji, powoływane do życia było w okresie zaborów. Tak więc dziwnym się wydaje, że przetrwały dziesiątki lat, a teraz mają ulec zagładzie dlatego, że ambicje biznesowe pana wójta/burmistrza/ prezydenta muszą zostać zrealizowane. Nie ma logicznych przesłanek do tego, aby tego typu postępowanie znalazło poparcie w społeczeństwie.

Zwracamy się do Pana Prezydenta o zwiększenie a nie zmniejszenie subwencji oświatowej, jak również objęcie nią wychowania przedszkolnego, gdyż koszty utrzymania szkolnictwa wzrastają i włodarze samorządowi likwidację szkól motywują tymi właśnie względami. Tłumaczenie tych poczynań wysokimi kosztami utrzymania szkól jest bezzasadne, gdyż tylko około 6 - 7% środków finansowych budżetów samorządowych dokładanych jest do utrzymania szkół.

Wielu światłych członków naszego społeczeństwa jest zdania, że "człowiek jest najważniejszy". My również podzielamy ten pogląd i dlatego właśnie będziemy wszelkim dostępnymi i prawnymi środkami stawiać w obronie interesów naszych mieszkańców.


Przewodniczący Partii "Samoobrona"
/-/ Andrzej Prochoń.



Polecamy





28.3.2012
Dawid Piotr GRZEGORZEWSKI


Co się dzieje z POLSKĄ?



Blisko 5 milionów Polaków żyje w skrajnym ubóstwie - wynika z najnowszego, zatrważającego raportu Głównego Urzędu Statystycznego. 4-osobowa rodzina znajdująca się w takim położeniu ma na swoje miesięczne utrzymanie mniej niż 960 zł, czyli najwyżej 8 zł dziennie na osobę.

Pojedyncza osoba, która żyje w skrajnym ubóstwie, to taka, której miesięczne dochody wynoszą maksymalnie 350 zł, czyli 11 zł na dzień.

Prawie 7,7 mln rodaków mieszka w rodzinach, które na swoje wydatki mają mniej niż wynosi tzw. ustawowa granica ubóstwa. Została ona wyznaczona dla 4-osobowej rodziny na mniej niż 1226 zł miesięcznie, czyli co najwyżej 10 zł na członka rodziny dziennie.

Rząd RP wraz z Prezydentem RP milczą na temat tej sytuacji, zajmując się sprawami trzecio- lub czwartorzędnymi. To już nawet nie jest żałosne, fatalne to jest tragedia dla tego narodu kto nami RZADZI!

Dlaczego Premier Tusk nie widzi tej biedy, nie widzi tego,że granica ubóstwa danej polskiej rodziny sięga już poniżej dopuszczalnej normy ubóstwa?! Przecież w tym kraju niebawem nie da się życ. Przecietne wyżywienie będzie droższe niż pensja najniżna polskiego robotnika. Nie mowię już o tych co żyją na zasiłkach dla bezrobotnych lub z opieki społecznej która opiekę ma tylko w zdaniu, ponieważ mam znajomych, którzy z tej urzędowej opieki korzystają i powiem,że więcej ma żebrak na Piotrkowskiej niż opieka społeczna pomoże rodzinie z dzieckiem, samotnej matce czy ojcu.

To jest skandal,że ludzie w Polsce wegetują nie żyją z dnia na dzień, od rana do wieczora i myślą jak tu życ i co dac dziecku jeśc? Za co opłacic rachunki, za co kupic leki?

To jest przerażające kiedy widzi się minister sportu, która daje premie dyrektorowi, a drugi człowiek dostaje skrętu żołądka ponieważ nie ma kromki chlepa do zjedzenia! To jest skandal,że premier Tusk jeździ limuzynami, nie obetnie ministrom z pensji, nie obetnie wielu dyrektorom spółek, a zabiera tym którzy mają jeszcze mniej niż norma europejska przewiduje. Czasem zastanawiam się czy my jesteśmy w UE czy żyjemy w jakimś zaścianku UE do którego nic nie dociera i mamy samych nieudaczników w tym Polskim rządzie? Nikomu już nie wierzę, tylko Samoobrona jest dla mnie nadzieją na lepsze życie mojej rodziny, moich przyszłych dzieci i wnuków. Ale nie powinna byc tylko moją nadzieją ale nadzieją wszystkich Polaków. Wszystkie słowa, które wypowiedział ŚP. Andrzej Lepper się sprawdzają. Ludzie go wyśmiewali, szydzili z niego w okrutny sposób, niektórzy szukali afer, w które można by uwikłac Leppera.

I co?

I wyszło, że ten Lepper miał rację, że bronił Polski, robotników, rolników, dbał o interesy Polski.

Za czasów Samoobrony nie została sprzedana żadna cukrownia itd. A PO tylko prywatyzuje, wyprzedaje nasz majątek za marne grosze zagranicznym inwestorom, którzy bogacą się na naszej krzywdzie!

Aby uzmysłowić sobie dramatyczną sytuację milionów rodzin, podajmy kilka innych danych. 23 miliony obywateli naszego kraju (60 proc.) ma na przeżycie mniej, niż wynosi minimum socjalne, czyli poniżej granicy określającej sferę niedostatku i ostrzegającej przed ubóstwem.

Tragizm polega również na tym, że od 1996 roku stale rośnie liczba osób, którym grozi biologiczne wyniszczenie. W ciągu tylko jednego 2003 roku o 1 procent, czyli o ok. 385 tys. zwiększyła się liczba osób żyjących w skrajnym ubóstwie. Dla porównania: w 1996 r. poniżej minimum egzystencji znajdowało się 4,3 proc. Polaków, podczas gdy rok temu - 12 proc. Z raportu GUS wynika też, że rozwarstwienie majątkowe w Polsce szybko pogłębia się. Bogatsi mają coraz więcej, biednych przybywa.

Dla uzmysłowienia sobie skali problemu podajmy, że blisko 5 milionów ludzi, których egzystencja jest zagrożona, to więcej niż mieszka w pięciu największych miastach Polski: Warszawie, Łodzi, Krakowie, Wrocławiu i Poznaniu. Osiem lat temu takich osób było około 1,6 miliona. Najgorzej się dzieje w rodzinach korzystających z opieki społecznej, gdyż niemal co trzecia taka rodzina żyje na granicy minimum egzystencji . Co gorsza, u nas nie tylko przybywa ludzi żyjących na granicy lub poniżej minimum egzystencji, ale takie osoby stają się - chociaż wydaje się to praktycznie niemożliwe - z każdym rokiem jeszcze coraz biedniejsze. Ze wzrostu gospodarczego korzystają bowiem przede wszystkim elity polityczne, przedsiębiorcy oraz wyżsi urzędnicy administracji państwowej i samorządowej. W efekcie obok przytłaczającego bogactwa coraz więcej jest skrajnej biedy.

Ludzie winni tej sytuacji biedy w Polsce nadal wywierają (często, gęsto zza kulis) dominujący wpływ na naszą scenę polityczną. Korzystają z materialnych i politycznych profitów zdrady forsując politykę, która jest w istocie rzeczy znęcaniem się nad własnym społeczeństwem.
Wyjdźmy na ulicę i strajkujmy!

Pokażmy Premierowi TUSKOWI ILU NAS JEST!

Dawid Grzegorzewski
Przewodniczący Samoobrony w Pabianicach





28.3.2012

Msza Żałobna




Informujemy, że Msza w intencji zmarłego

Ś.P. Pawła Frankowskiego

odbędzie się w dniu 3 kwietnia o godzinie 18,00 w Katedrze w Łodzi , przy ul.Piotrkowskiej





27.3.2012
Dawid Piotr GRZEGORZEWSKI


POLSKO DOKĄD ZMIERZASZ?



Zgodnie z zasadą "tonący brzytwy się chwyta" PO, tracąc systematycznie zaufanie społeczne, sięgnęło po środki ostateczne .W działaniu tym celują ważniejsi działacze tej partii, na czele z jej przywódcą. Jest to wyraz nie tylko frustracji, zawiści i bezradności, ale także lęku przed nieuchronnym odchodzeniem w polityczny niebyt. Politycy obecnego rządu oraz wielu partii myślą,że w polityce są wiecznie i za nic mają to co ludzie o nich myślą. Ja uważam, że politykami są tacy ludzie którzy, obrali swoją drogę życia dla służby własnemu państwu i społeczeństwu, że są to tacy ludzie, którzy wierzą w głoszone przez siebie idee i wyznawane wartości oraz chcą je realizować, chcą je wprowadzać w życie. Takiej działalności się poświęcają i dla takiej działalności zabiegają o poparcie społeczne. W Polsce w ostatnich latach dla ludzi sprawujących władzę czy mających znaczny wpływ na bieg spraw kraju nie liczą się żadne idee ani wartości. Jedyną wartością do jakiej są przywiązani, jest kasa, mamona albo jak mówi młodzież szmal lub cash. Czy o takich ludziach można mówić "klasa polityczna"? Czy tworzyli oni kiedyś środowisko, elitę lub zespół ludzi spierających się o programy, idee i wartości? Według mojej oceny - nigdy, zawsze był spór o kasę, o to, kto więcej ukradł, i w którym środowisku jest więcej złodziei. Nie dajmy się omamić przez agresywną liberalną propagandę, która twierdzi, że nędza ogarniająca coraz to nowe grupy społeczne, brak sprawiedliwości i brak perspektyw na przyszłość dla obywateli to normalne koszty funkcjonowania demokracji w Polsce.
Jest to zwykłe oszustwo i wmawianie ludziom,że nie jest źle - albo,że będzie lepiej! To zwykłe oszustwo!
Polacy coraz mniej zarabiają, ludzie żyją w nędzy, głodują, mają zimno w mieszkaniach bo nie stać ich na kupno opału. Często samotne matki z dziećmi siedzą w domu i płaczą ponieważ BRAK jest pomocy państwa. Gdyby nie pomoc zwykłych ludzi zamrazłyby razem ze swoimi dziećmi. To skandal do jakich warunków dopuszcza państwo. Gdzie jest opieka społeczna, gdzie socjal?
Nie można zapomnieć o problemach niepełnosprawnych obywateli Polski. Pomoc państwa tej grupie powinna się wyrażać nie tylko w formie pomocy czysto materialnej, ale przede wszystkim w formie pomocy ułatwiającej integrację środowiska z pozostałymi obywatelami, poprzez rozwój jednostek we wszystkich formach organizacyjnych, które poprzez społecznie użyteczną pracę prowadziłyby do rehabilitacji osób niepełnosprawnych oraz zapewniłyby, im i ich rodzinom, środki do godnego życia.
Od wielu lat Zachód plądruje Polskę i jej wyczerpaną przez dziesiątki lat władzy komunistycznej gospodarkę i doprowadza ją do zależności kolonialnej. Skuteczne zwalczanie bezprawia i bandytyzmu oraz obrona najsłabszych i pokrzywdzonych jest uzależnione od właściwego funkcjonowania państwa i jego instytucji, takich jak policja, prokuratura i sądownictwo, a także od wprowadzenia nowych rozwiązań instytucjonalnych i prawnych.
Chciałbym zatem zaapelować do przywódców PO o to, aby w swoich działaniach zaczęli kierować się dobrem kraju, przestali szkodzić, nie przeszkadzali i odeszli... odeszli z honorem!

Dawid Grzegorzewski






27.3.2012


Polska - Razem



Na dzisiaj na scenie politycznej "tej Sejmowej" , funkcjonują dwie partie; PO, i PiS. Pozostałe to jak złośliwi mawiają - przystawki. Nie wolno ich jednak lekceważyć, mając na myśli SLD, czy PSL. Co do Ruchu Palikota, trudno wyrokować. Może być - nie musi.

W drugim obiegu, czyli poza Sejmem funkcjonuje wiele partii w tym także, niestety, my, czyli Samoobrona. Jedna nasza pozycja jest o wiele silniejsza niż postronnemu obserwatorowi życia politycznego się wydaje. Posiadamy sprawne i dość liczne struktury terenowe w całej Polsce. To jest partia która coś może; w sensie kadrowym, organizacyjnym, politycznym.

Pod rozwagę kierownictwu partii podaję taką sugestię. A może by warto zrobić przegląd i docenić współpracę z mini partiami. Tymi posiadającymi cechy zbliżone do naszych ideowych poglądów. Stworzyć wspólny program, na zasadzie kompromisu. Iść do wyborów jako ugrupowanie ponad partyjne, pod hasłem Polska Razem.

Oczywiście taki pogląd jest li tylko sugestią wypływającš z przemyśleń i jakby naporu na nas mini partii. Oni szukają ujścia i realizacji swoich potrzeb społeczno - politycznych.

orez



 
 OECD: co piąte polskie dziecko jest ubogie
 

Co piąte polskie dziecko jest ubogie - alarmuje OECD. W porównaniu do innych krajów OECD Polska wypada najgorzej pod względem sytuacji materialnej i mieszkaniowej, całkiem dobrze zaś, jeśli chodzi o edukację - wynika z raportu, z którego szczegółami zapoznali się posłowie.

Na posiedzeniu Komisji polityki społecznej i rodziny dr. Simon Chapple z Wydziału Polityki Społecznej Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) przedstawił szczegóły opublikowanego we wrześniu zeszłego roku raportu na temat sytuacji dzieci w krajach należących do OECD.

Jak wynika z raportu, przeciętny dochód rodziny w Polsce należy do najniższych wśród krajów OECD, a ponad 21 proc. polskich dzieci żyje poniżej granicy ubóstwa (przy średniej wynoszącej ok. 12 proc.). Jak podkreślił Chapple, gorzej mają tylko Meksyk i Turcja.



 Eurostat: 63 proc. Polaków nie stać na wakacje
 

1. 63 proc. Polaków nie stać, by raz w roku pojechać przynajmniej na tydzień urlopu poza miejsce zamieszkania - wynika z najnowszych danych Eurostatu o biedzie w Unii Europejskiej.

2. Z tych danych za rok 2008 wynika, że 20 proc. Polaków nie może sobie pozwolić na to, by wystarczająco ogrzać mieszkanie, 21 proc. - by przynajmniej raz na dwa dni jeść mięso, drób, rybę albo ich wegetariański, pełnowartościowy zamiennik, a 17 proc. nie stać na samochód. Po analizie tych wskaźników Eurostat policzył, że odsetek osób dotkniętych "materialnym niedostatkiem" wynosi w Polsce 32 proc., czyli należy do najwyższych w Europie. Oznacza to, że niemal co trzeci Polak pozbawiony jest, wbrew własnej woli, co najmniej trzech z dziewięciu dóbr materialnych różnych kategorii, które są wyznacznikiem poziomu życia.

3. Rodziny wielodzietne zagrożone ubóstwem
średnia w UE to 17 proc., natomiast w Bułgarii ten wskaźnik wynosi 51 proc., w Rumunii - 50 proc., na Węgrzech 37 proc., na Łotwie 35 proc. Najmniej osób, których nie stać na różnego rodzaju dobra, jest w Luksemburgu (4 proc.) oraz Holandii i Szwecji (5 proc.).

4. Od materialnego niedostatku Eurostat odróżnia biedę, która jest pojęciem względnym i zagraża osobom osiągającym przychody poniżej 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia w danym kraju. KE tłumaczy, że środki poniżej takiego progu ubóstwa uniemożliwiają pełne uczestnictwo w życiu społecznym, gospodarczym i kulturalnym - stąd mowa o tzw. wykluczeniu, które jest pojęciem szerszym niż bieda. W UE wskaźnik ten utrzymuje się na stabilnym poziomie 17 proc., natomiast w Polsce spadł z 19 do 17 proc. Dane potwierdzają, że najbardziej zagrożone i objęte biedą są dzieci (22 proc. w Polsce i 20 proc. w UE).

5. Pracujących na etacie biedacy - czytaj w Onet Biznes

Najwięcej tak rozumianej biedy jest na Łotwie (26 proc.), w Rumunii (23 proc.) i w Bułgarii (21 proc.), podczas gdy najmniej w Czechach (9 proc.), Holandii i na Słowacji (11 proc.), przy czym trzeba pamiętać, że próg ubóstwa różni się znacząco w poszczególnych krajach.
Eurostat opublikował te dane z okazji inauguracji Europejskiego Roku Walki z Biedą i Wykluczeniem Społecznym pod auspicjami Komisji Europejskiej i hiszpańskiego przewodnictwa w UE.



 Pomagaj
 
Dla Ciebie to jedno kliknięcie, dla nich to kwestia godnego życia. Nie wahaj się!

 


 Konstytucja
 
Konstytucja - projekt Samoobrony
  

 


 Program
 
Program Społeczno-Gospodarczy Samoobrony
  




 Umowy
 
 1.  Umowa Stabilizacyjna
 2. Deklaracja programowa
      "Solidarne Państwo"




 
TVN
  
 
GW
  

poprzednio:  0  1  2  3  4  5